Teologia Roku 1844 (2)

BibleCzęść druga

ROZWÓJ RUCHU MILLEROWSKIEGO, I JEGO UPADEK

KIEDY PRZYJDZIE PAN?

 

 

Opierając się – zgodnie z moją wcześniejszą deklaracją – przede wszystkim na źródłach adwentystycznych, za Zachariaszem Łyko podaję trzy różne daty (okresy), w których, jak się spodziewano, miał przyjść Jezus Chrystus:

 

Okres „między marcem 1843 a marcem 1844 roku” 1)

W tej fazie przebudzenia adwentowego w Ameryce milleryści nie wyznaczali żadnej ścisłej daty przyjścia Pańskiego. Głoszono ogólnie i oczekiwano, że Chrystus przyjdzie w ciągu lub przed końcem <roku 1843>, który – zgodnie z rachubą żydowską – rozciągał się od wiosny 1843 do wiosny 1844 r. Oczekiwania wzmogły się zwłaszcza na wiosnę 1844 roku, gdyż <Uważano, że rok ten zakończy się w dniu 18 kwietnia 1844 roku o zachodzie słońca> (Geneza współczesnego Adwentyzmu” s. 186).

 

Okres szczytowy (od wiosny 1844 do jesieni 1844 r.)„Znamieniem okresu szczytowego jest dominujący wpływ na przebieg ruchu innych niż William Miller działaczy,2) a także skierowanie uwagi na starotestamentalną symbolikę (typologię) nowotestamentalnych rzeczywistości zbawczych, koncentrujących się na świątyni i jej liturgii oraz wyznaczenie ścisłej daty powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa. Ze względów chronologicznych okres należy podzielić na trzy krótsze okresy:

  1. od kwietnia do sierpnia 1844 r. (jest to tzw. „czas zwłoki”);

  2. od sierpnia 1844 do 22 października 1844r. (jest to najbardziej intensywny podokres w dziejach milleryzmu, zwany także „ruchem siódmego miesiąca”, reprezentowanym przez Samuela Snowa);

  3. rozczarowanie, które nastąpiło bezpośrednio z upływem 22 października 1844” (tamże).

Ścisła data: 22 październik 1844 roku. „Ponieważ Chrystus, oczekiwany wiosną 1844 roku nie przyszedł, zwrócono przeto uwagę na teksty Pisma Świętego mówiące o <zwlekaniu> Pana z przyjściem swoim (por. Mt 25,5), co interpretowano jako potrzebę dalszego oczekiwania. Był to okres intensywnego badania Biblii i szukania uzasadnień. I wtedy właśnie, w lecie – w sierpniu 1844 – Samuel Snow (1806-1870), jeden z wybitnych współpracowników Millera, opublikował na łamach „The True Midnight Cry” pogląd, w którym kierował uwagę na jesień 1844 roku, jako koniec cyklu <2300 dni-lat>, reprezentowany zresztą oficjalnie w kołach millerowskich już od pewnego czasu. Wykazał, że dekret Artarkserksesa wszedł w życie nie na wiosnę, lecz w jesieni 457 r. przed Chr., dlatego w jesieni 34 r. skończył się wstępny, <70. tygodniowy> odcinek cyklu <2300 dni-lat> a w konsekwencji – w jesieni 1844 r. po Chr. winien zakończyć się cały okres proroczy „2300 dni – lat”. Zwrócił także uwagę na jesienne święta starotestamentalne kalendarza hebrajskiego, zwłaszcza na Dzień Pojednania, który przypadał na <dziesiąty dzień siódmego miesiąca>, a który – jak uważał Snow – był symbolem Sądnego Dnia, w czasach nowotestamentalnych. Według kalendarza chrześcijańskiego, dzień ten przypadał w roku 1844, na 22 października. Snow wysunął więc tezę, że w dniu 22 października 1844 przyjdzie Chrystus na sąd świata.

Pogląd Snowa był bardzo sugestywny. Przyjęty więc został przez wielu czołowych działaczy i, łącznie z akceptacją ewangelicznego <wołania o północy> (Mt 25,6) stał się nowym, niezwykle dynamicznym impulsem ruchu. W oparciu o analogię do czasu <oczyszczenia> starotestamentalnej świątyni – rytuału dokonywanego w Dniu Pojednania, a przypadającego na „dziesiąty dzień siódmego miesiąca” kalendarza hebrajskiego – milleryści ustalili konkretną datę powrotu Chrystusa i poczęli ją rozgłaszać. Przyjście Chrystusa miało nastąpić w dniu 22 października roku 1844 rachuby chrześcijańskiej” (tamże, s.188.189) 3)

Z przytoczonych cytatów wynika , że były co najmniej trzy daty (okresy), kiedy spodziewano się zobaczyć przychodzącego Chrystusa: (1) okres „od wiosny 1843 do wiosny 1844r), z silnym wszakże podkreśleniem dnia 18 kwietnia 1844r. ; (2) sierpień 1844 r,. to jest zakończenie „czasu zwłoki” (dzień nie został podany, a przynajmniej nie jest wymieniany w oficjalnych publikacjach Kościoła Adwentystów DS; (3) data ostateczna 22 października 1844 r.

Pierwsze rozczarowanie – kto zawinił?

O nastrojach, jakie panowały wśród millerystów w pierwszej fazie ruchu mówiliśmy powyżej. Mimo głosów apelujących o rozsądek i poszanowanie słów Jezusa Chrystusa, który mówił, że nawet On sam nie zna daty swego powtórnego przyjścia, milleryści zapowiadali jego pojawienie się, najpóźniej w dniu 18 kwietnia 1844 roku, „o zachodzie słońca”.

Kilkadziesiąt tysięcy ludzi oczekiwało na Pana. Ellen White pisze, że „Tysięczne rzesze umiłowały głoszoną przez Williama Millera prawdę, a słudzy Boży, krzepieni duchem i mocą Eliasza, głosili ją po całym świecie…” ( „Doświadczenia i Widzenia” s. 199.200 lub „Wczesne Pisma s. 233).

Ale Jezus nie przyszedł…

Oczekujących ogarnęło zwątpienie i rozpacz. Trudno się dziwić, ludzie ci nie tylko, że ponieśli wielki szwank w swej wierze i duchowo, emocjonalnie byli załamani, lecz ponadto – idąc za radą swych duchowych przywódców – posprzedawali swoje majętności 4) i wszystkie środki obrócili na rozszerzanie dzieła, które oto okazało się być zwiedzeniem, wypełniającym przepowiednie Jezusa Chrystusa z Ewangelii Mateusza 24,23-27 o „fałszywych prorokach”!

Nagle okazało się, że wcześniej lekceważone przestrogi poważnych chrześcijan, którzy wierzyli w przyjście Pańskie, lecz byli przeciwni ogłaszaniu dnia tego wydarzenia, były prawdziwe; że rację mieli oni – a właściwie Słowo Boże, któremu oni pozostali wierni – zaś milleryści głosili nieprawdę!

Sam Miller bliski był już wówczas odwołania swych nauk i odstąpienia od dalszej działalności. Dla niego i dla pozostałych przywódców ruchu, nadszedł czas ważkiej decyzji; albo przyznać się do błędu i odpowiedzialności za zwiedzenie tysięcy ludzi, odwołać swe nauki i powrócić w pokorze do czystego Słowa Bożego, albo brnąć dalej w raz obranym kierunku…

Niestety, wybrali to drugie.

Rozpoczęły się dalsze spekulacje.

Najpierw, jak pisze Z. Łyko, „[...] zwrócono uwagę na teksty Pisma Świętego mówiące o <zwlekaniu> Pana z przyjściem swoim (por. Mt 25,5(, co interpretowano jako potrzebę dalszego oczekiwania. Był to okres intensywnego badania Biblii i szukania uzasadnień…” („Geneza…” s.187,188). W efekcie znaleźli tekst z proroctwa Abakuka 2,3: „Jest to widzenie na czas oznaczony, lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi; a jeśli się opóźnia, ty go oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie”, który milleryści, nie troszcząc się zbytnio o jego prawdziwe znaczenie i właściwe zastosowanie, odnieśli do swojej sytuacji.

Znów znaleźli oparcie dla swych poglądów i wiary, podnietę do działalności. Potem, w sierpniu 1844 r,. Samuel Snow miał wystąpić z dowodami, że Jezus Chrystus przyjdzie na pewno w dniu 22 października 1844 r., co – dla millerystów przyjmujących jego obliczenia prostujące wcześniejsze poglądy – oznaczało, że argumentacja o „czasie zwłoki” oraz zastosowanie tekstu Abakuka 2,3 była całkowicie bezzasadne! 5)

Ale kto zawinił?

Dlaczego kilkadziesiąt tysięcy ludzi przeżyło tak tragiczny zawód?

Odpowiedź na to pytanie jest niezwykle interesująca, a to tym bardziej, że <prorok> adwentyzmu, Ellen G. White, stwierdza rzeczy zaskakujące. Osoba ta, która nie wahała się przed rzucaniem insynuacji i oskarżeń pod adresem tych, którzy życzliwie, lecz stanowczo odwodzili W. Millera od określania daty przyjścia Pana, w ekstremalnej sytuacji – w obliczu wielkiego rozczarowania „roku 1843” – napisała: „Widziałam, że ręka Pańskie kierowała zestawieniem karty proroczej w roku 1843, i że nie powinna być ona zmieniona, że liczby były takie, jakie On chciał je mieć, że ręką swą przykrył i ukrył błąd w niektórych liczbach, tak, że tego nie mógł dostrzec nikt, dopóki On nie zdjął swej ręki..” („Doświadczenia… s.59 lub „Wczesne Pisma s. 74).

„Widziałam jak lud Boży z radosnym oczekiwaniem wyglądał przybycia swego Pana. Ale Bóg chciał go wystawić na próbę. Ręka Jego zakryła pewien błąd w obliczeniach proroczych okresów czasu. Ci, którzy oczekiwali przybycia swego Pana, błędu tego nie dostrzegli.. Bóg chciał, aby lud jego przeżył rozczarowanie…” (tamże, s. 202 lub „Wczesne Pisma s. 235).

Jezus i wszystkie zastępy niebieskie z miłością i współczuciemspoglądali na tych, którzy pragnęli widzieć Tego, którego miłowała ich dusza. Aniołowie otoczyli ich w godzinach ciężkiej próby. Ci, którzy wzgardzili przyjęciem niebieskiego poselstwa, pozostali w ciemności i gniew Boży zapalił się przeciwko nim, ponieważ nie chcieli przyjąć światłości, zesłanej przez Niego z nieba. Wierne, a tak ciężko dotknięte rozczarowaniem dusze, które nie mogły zrozumieć, dlaczego Pan ich nie przyszedł, nie zostawił Bóg w ciemności. Znowu skierowani zostali do swych Biblii, by zbadać prorocze czasy. Bóg zdjął wówczas rękę swą z owych cyfr i wyjaśniono błąd…” (tamże lub „Wczesne Pisma” s.235)

Jak się okazuje, Ellen G. White swych „widzeń” używa nie tylko w celu zwalczania swych ludzkich przeciwników; posługuje się nimi także wówczas, by – gdy trzeba usprawiedliwić siebie – obwinić nawet Pana Boga!

Czy można się zatem dziwić, że przy tej okazji nie oszczędza także i tych, którzy – jak się nagle okazało – mieli rację, ostrzegając Millera i wszystkich zwolenników zwodniczego ruchu?

Gdy czas oczekiwania powrotu Chrystusa minął, a było to wiosną 1844 roku, tych, którzy oczekiwali Jego zjawienia, ogarnęło zwątpienie. Świat widząc ich omyłkę chciał dowieść, że byli opętani szaleńczą myślą, ale ich źródłem pociechy wciąż było Słowo Boże” („Wielki Bój” s.288);

Szatan i jego aniołowie triumfowali, a ci, którzy nie chcieli przyjąć poselstwa, sami sobie winszowali szczęścia, że dzięki swej daleko idącej mądrości nie ulegli, jak nazywali, powszechnemu złudzeniu. Nie rozumieli oni, że sami przeciwko sobie odrzucili radę Bożą i działają do spółki z szatanem i jego aniołami i pomagają mu zbałamucić lud Boży, który żyje według poselstwa zesłanego z nieba”. („Doświadczenia…” s.203 lub „Wczesne Pisma s. 236).

… Gdyż z ust szyderców padły słowa; Wyście przecież nie zostali wniebowzięci!, zapisał je sobie jeden z aniołów. Anioł rzekł: <Wyszydzają Boga>…” (tamże, s.213 lub „Wczesne Pisma s. 247).

Oczekiwanie na dzień 22.X.1844 roku

Trudno dziś oddać klimat tamtych dni i wydarzeń. Najskromniejsza jednak wyobraźnia na pewno wystarczy, by zrozumieć, że oszukani w „roku 1843” zwolennicy ruchu millerowskiego, postawieni wobec faktu, że Jezus nie przyszedł, potem przekonywani, iż „czas zwlekania” leżał w Bożym planie (nie wiadomo tylko, czy późniejsze twierdzenie E.G. White, że „ręka jego zakryła pewien błąd w obliczeniuproroczych okresów”, bo „Bóg chciał, aby lud jego przeżył rozczarowanie”, było już obecne wśród millerystów po „roku 1843”, bo jeżeli tak, to ich rozterki musiały być jeszcze większe!), i wreszcie prowadzeni do pełnego nadziei 22. października 1844 roku, musieli przeżywać ogromne udręki duchowe. Wielu, którzy współdziałali z ruchem w pierwszej jego fazie, nie wróciło już do niego więcej. Nie dali oni wiary „wyjaśnieniom” i nie przyjęli poprawki do wcześniejszych obliczeń, zaś na próby kolejnej manipulacji, gdy chciano ich przekonać do kolejnej daty, zareagowali odżegnaniem się od zwodniczego ruchu. Niestety, byli i tacy, którzy zupełnie oddalili się od Boga; którzy się załamali pod ciężarem..

Odnotujmy jeszcze wypowiedzi Ellen White, poświęcone sytuacji zawiedzionych oraz jej opiniom o tych, którzy przestrzegali millerystów przez wyznaczaniem czasu powrotu Zbawiciela:

Widziałam rozczarowanie wierzących dusz, gdy nie ujrzeli swego Pana w przewidzianym czasie. Było jednak zamiarem Bożym, aby ukryć przyszłość i doprowadzić swój lud do decydującego punktu. Bez ogłoszenia oznaczonego czasu przyjścia Chrystusa nie można byłoby dokonać przeznaczonego przez Boga dzieła (sic! – uw. SK). Szatan zwiódł wielu, by wydarzeń związanych z sądem i zakończeniem czasu próby szukali gdzieś daleko w przyszłości. Niezbędnym było doprowadzić lud do tego, by poważnie rozpoczął przygotowania teraźniejsze. Kiedy czas przeszedł, złączyli się ci, którzy poselstwem wzgardzili i z szyderstwem zwrócili się przeciwko zawiedzionym. Aniołowie zanotowali sobie charakter formalnych naśladowców Chrystusa. Oznaczony czas, który minął, pozwolił na zbadanie ich serc; zważeni i znalezieni zostali lekkimi. Głośno dawali znać, że są chrześcijanami, ale w żadnym punkcie nie naśladowali Chrystusa. Szatan radował się z położenia rzekomych naśladowców Chrystusa. Miał ich w swych sidłach. Większość już doprowadził do tego, że opuścili wąską ścieżkę i próbowali innymi drogami dostać się do nieba.

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU  ———-> Teologia Roku 1844 (2) <————– ZAPRASZAM

Statystyka

stat4u

Księga od Boga darowana

Translate

Dodaj do

Słowo Boże na dziś

Dlaczego Jezus

Serdecznie zapraszam do nowej zakładki na mojej stronie - TEOLOGIA ROKU 1844

Chrześcijanin a świat zewnętrzny

Cuda

Odstępstwo w chrześcijaństwie

Wiara czy emocje

Zagrożenia Ewangelii

Wiara społeczności i wiara jednostki

O Istocie Najwyższego

Moc Boża

Łaska Boża