„Jakże niezbadane są wyroki Jego…” cz.3

image_pdfimage_print

W części pierwszej, podsumowując kwestię religijno-duchowej świadomości ludzi żyjących przed Potopem, z ogromną satysfakcją i radością mogłem napisać, że mimo całego tragizmu tamtych czasów (Upadek i narastająca degeneracja kolejnych pokoleń, a w końcu Potop), utrwalone w Księdze Rodzaju informacje pozwalają przyjąć, że w okresie owych 1656 lat, żyło jednak na Ziemi wielu szlachetnych ludzi, którzy poznali Najwyższego, pokochali Go i żyli zgodnie z Jego wolą i przykazaniami!…

Jest to budująca świadomość, która pozwala z optymizmem patrzeć wstecz, a współcześnie – żyć i zwiastować Ewangelię z głęboką ufnością, że „trud nasz nie jest daremny w Panu” (1Kor 15,58)!

A jak to wyglądało później?

Czasy po Potopie, to najpierw drugi okres patriarchalny 1) – poczynając od dni Sema (1558-2158) syna Noego, który w roku Potopu miał 100 lat, do Abrama, syna Teracha (1948–2123), w sumie ponad trzysta lat, do których należy doliczyć lata życia Teracha (205), Abrahama (175), Izaaka (180), Jakuba (147), Lewiego (137), Kehata (133(, Amrama (137) , aż do Mojżesza (2368-2488).

A potem nastały – trwające około półtora tysiąca lat – czasy Wybranego Narodu – a więc Izraela…

I uwierzył Abraham Bogu”…

Okres około trzystu siedemdziesięciu lat, jaki upłynął od Potopu do powołania patriarchy Abrama/Abrahama, to – gdy chodzi o najważniejsze zakresy istnienia i funkcjonowania ziemskiego świata – czas: (1) rozrodczości i geograficznego rozmieszczenia ludzkości, (2) odtwarzania biologicznych warunków zapewniających wyżywienie i funkcjonowanie człowieka na zmienionej w następstwie Potopu powierzchni Ziemi, w tym adaptacji do zmienionego składu ziemskiej atmosfery, pór roku, itd., itp. (3) utrzymującego się i wciąż na nowo dokonującego się w każdym pokoleniu podziału, jednolitej po Potopie populacji na dwie, alternatywne wobec siebie grupy:synów ludzkich i „synów Bożych”

Upraszczając można przyjąć, że pierwsze sto lat po Wielkiej Powodzi, to okres głębokiego szoku i zamieszania, z którego nieliczna na początku garstka ocalałych dzieci Bożych, dźwigała się z trudem… Choć wielkim błogosławieństwem była dla nich niewątpliwie ciężka i mozolna praca, która nie tylko angażowała i rozwijała ciało, lecz była też rodzajem odtrutki na stresy psychiczne i urazy duchowe!…

Ta ostatnia kwestia jawi się, jako niezwykle ważna, bo już wkrótce miał nadejść czas budowy i upadku Wieży Babel, gdzie około roku 1996 od Stworzenia doszło do pomieszania języków i w efekcie do rozproszenia ludzkich plemion na inne obszary Ziemi… !

Fakt, że ten bezbożny pomnik ludzkiej głupoty i pychy, wzniesiony w ziemi Szinear, mógł zaistnieć tak szybko – bo zaledwie 340 lat po Potopie!dowodzi, że inspirowany przez diabła gen grzechu i nienawiści, niewiary i buntu, nie został unicestwiony, a tylko przytłumiony przez Potop!… A kiedy tylko, ogłuszony katastrofą i rozbity jej skutkami szatan trochę oprzytomniał, skaził tym śmiertelnym genem wybrane przez siebie i zainfekowane jego duchem narzędzia… – I zaczęło się!

Jest znamienne, że – jak wynika z relacji biblijnej – w okresie przygotowań i realizacji tej chorej inwestycji, żyli jeszcze oddani Stwórcy i chodzący Jego drogami patriarchowie (Noe, Sem i ich potomkowie), z Abramem/Abrahamem na czele, który miał się stać nie tylko praojcem Wybranego Narodu, ale zarazem „ojcem wszystkich wierzących, zarówno tych z obrzezania, jak i tych z nieobrzezania” (Rz 4,9-12) – mężem wiary i Przyjacielem Boga.

Obserwując Abrama/Abrahama, patrząc na jego wierność i oddanie Wszechmocnemu (niezależnie od potknięć, jakie mu się przydarzyły), odnotowujemy ewidentny i systematyczny rozwój i wzrost duchowy patriarchy!… Zarazem jednak zauważamy, że w jego otoczeniu, zaistniały i zaczęły się rozwijać zjawiska złe i niszczące. Co więcej, zachodziły one nawet w bliskiej rodzinie Abrama… Wskazał na nie Jozue w przededniu wejścia do Kanaanu przemawiając, do zebranego w Sychem narodu:

  • I rzekł Jozue do całego ludu; Tak mówi Pan, Bóg Izraela; Dawnymi czasy mieszkali za Rzeką ojcowie wasi – Terach. Ojciec Abrahama, ojciec Nachora, i służyli innym bogom. Wtedy zabrałem ojca waszego Abrahama zza Rzeki i prowadziłem go po całej ziemi kananejskiej i rozmnożyłem jego potomstwo, dałem mu bowiem Izaaka. A Izaakowi dałem Jakuba i Ezawa, Ezawowi dałem w posiadanie góry Seir, Jakub zaś i jego synowie wywędrowali do Egiptu. Potem wysłałem Mojżesza i Aarona i uderzyłem Egipt plagami przez to, co uczyniłem wśród niego, następnie zaś wyprowadziłem was…” (Joz 24,2-5).

Patrząc na wykres „26 pokoleń od Adama do Moszego”, z zaskoczeniem zauważamy, ze Terach, ojciec Abrahama – który urodził się w roku 1878 od Stworzenia (a więc zaledwie 220 lat po Potopie!) – chociaż widział degenerację kolejnych pokoleń i był naocznym świadkiem budowy i upadku wieży Babel, mimo to uległ bałwochwalstwu, posiadając (a według niektórych źródeł, także wytwarzając) i czcząc bóstwa domowe <terafim> 2) To niewątpliwie ten rodzaj bożków ukradła swemu ojcu, Labanowi, żona Jakuba, Rachel, która swe bałwochwalcze skłonności przypłaciła własnym życiem (czyt. 1 Mjż 31,19-32; por. 35,16-20). – Niestety, ten rodzaj bałwochwalstwa, podobny lepkiej – cuchnącej i brudzącej smole – mimo iż co pewien czas było ono radykalnie likwidowane (1 Mjż 35,1-7), ustawicznie odradzał się później w dziejach Izraela (por. 2 Mjż 32,1-35; Ezech r. 20)…

Zgodnie z najstarszymi, znanymi w czasach Józefa Flawiusza (urodzonego w Jerozolimie w roku 37. po Chrystusie historyka żydowskiego), pierworodny syn Teracha, Abram, był monoteistą, czczącym Jedynego Boga Niebios i Ziemi, pierwszym z żyjących po Potopie ludzi, który starał się zmieniać i eliminować rozpowszechnione wśród ludzi nieprawdziwe wyobrażenia o Bogu:

  • […] Był on pierwszym, który śmiało oznajmił że Bóg jest jedynym Stwórcą wszechrzeczy, a jeśli jakieś inne byty wspomagają nas, to udzielają nam one swych darów zawsze według Jego woli, a nie z własnej mocy. […] Jemu należy się nasza cześć i wdzięczność. Za głoszenie takich poglądów powstali przeciw Abrahamowi Chaldejczycy i inni mieszkańcy Mezopotamii (podkr. SK), i wtedy właśnie postanowił on wyemigrować. Wiedziony wolą Bożą i wspomagany przez Niego, wybrał krainę chananejską, a osiedliwszy się tam, zbudował ołtarz i złożył Bogu ofiarę. O tym ojcu naszym wspomina również Berosos (Berozus), niewymieniając jego imienia, tak powiada: <W dziesiątym pokoleniu po potopie żył wśród Chaldejczyków pewien mąż sprawiedliwy, wielki, świadom zjawisk niebieskich. Hekatajos zaś poświęcił mu coś lepszego niż wzmiankę; istnieje cała książka, w której zebrał on wiadomości o Abrahamie), wtargnąwszy tu z wojskiem z krainy leżącej za miastem zwanym Babilonem Chaldejczyków. […] W krainie damasceńskiej jeszcze dziś czci się imię Abrahama, a nawet pozostał po nim wyraźny wpływ ślad w nazwie pewnej wsi: <Mieszkanie Abrahama>…”. A Mikołaj z Damaszku w czwartej księdze swojej historii, tak mówi: Abraham odzierżył władzę królewską (w Damaszku (Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, Księga pierwsza, VII,1.2).

Osobie Abrama/Abrahama, jego życiu i czynom, a także jego religijno-duchowej aktywności i kontaktom z Najwyższym, Księga Rodzaju poświęca wiele miejsca (patrz rozdziały od 11,26 do 25,10), a w historii biblijnej jego imię na trwałe jest związane z ołtarzami jakie budował i przy nich „wzywał imienia Pana” (czyt. 1 Mjż 12,7.8; 13,1-4,14-18; 15,1-18; 22,1-19; 24,1-8.60-67; 25,7-11).

W tym miejscu raz jeszcze przypomnę wskazany w części pierwszej niniejszego opracowania werset z Księgi Rodzaju 4,26 stwierdzający, że za dni Enosza, syna Seta (i wnuka praojca Adama), „zaczęto wzywać [uroczyście] imienia Pana” – 1 Mjż 4,26 BP).

Przypis do tych słów w Biblii Poznańskiej uściśla i zarazem uzasadnia sens i potrzebę użycia – wtrąconego w nawiasie słowa /”uroczyście”/ – uściślając, że wówczas rozpoczęto publiczny kult, uroczyste „wzywanie” Imienia Bożego, połączone ze składaniem ofiar. Na takie właśnie znaczenie zwrotu „wzywać Imienia” (<kara he-szem>) naprowadzają także inne, paralelne wersety (Rdz 12,8; 13,4; 21,33; Jr 10,25; 1 Krl 18,26)”. Dodam, że od Seta, syna Adama (Rdz 5,3), wywodziła się linia, z której narodził się Mesjasz; pochodziło z niej wielu sprawiedliwych, w tym Henoch, pradziadek Noego (Rdz 5,21-24)”.

Rozgłosu, jakim się cieszył i wiedzy, jaką posiadł,

patriarcha nie zachował dla samego siebie i swego najbliższego otoczenia, lecz dzielił się nią chętnie, rozprawiając o nich z obywatelami krain, wśród których mieszkał. Dzięki temu nie tylko poszerzał swą wiedzę o kwestiach religijno-duchowych tamtego środowiska, ale też dzielił się z nimi własnym zrozumieniem i wiarą w Jedynego:

  • […] Abraham dowiedziawszy się o pomyślności Egipcjan, nabrał ochoty na przeniesienie się do ich kraju; nęcił go ich dobrobyt, a zarazem pragnął posłuchać, jak ich kapłani rozprawiają o bogach: jeśliby ich sądy w tej sprawie okazały się słuszniejsze, postanowił przyjąć je, jeśliby zaś przekonał się, że on lepiej rozumie naturę boską – nawrócić ich na godziwsze mniemania. […] Widząc, że Egipcjanie hałdują różnym, niezgodnym ze sobą obyczajom, a jedni wyszydzają prawa drugich, co roznieca między nimi nienawiść, Abraham rozmawiał z przedstawicielami każdej po kolei grupy i wykazywał im, iż dowody, jakie przywodzili na poparcie swych odrębnych stanowisk, były niesłuszne, próżne i pozbawione wszelkiej prawdy i zgoła śmiechu warte. A zdobywszy na tych zebraniach sławę męża wielce roztropnego, obdarzonego nie tylko bystrością umysłu, ale i zdolnością przekonywania swych słuchaczy o wszystkim, o czym chciał ich pouczyć – udzielił im też wiedzy arytmetycznej i astronomicznej. Zanim przybył do nich Abraham, Egipcjanie nie znali tych nauk; dopiera od Chaldejczyków przeszły one do Egipcjan, a od Egipcjan do Greków…” (Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, Księga pierwsza, VIII, 1.2).

Osobowość patriarchy, jego inteligencja, zainteresowania i rozległa wiedza, zdolności mediacyjne, na które wskazał Józef Flawiusz, oraz zdolności wojskowe, uwidocznione m. in. w konflikcie z Asyryjczykami (Rdz. r. 14.) sprawiły, że stał się Abraham mężem znanym i szanowanym w starożytnym świecie (i dodajmy: księciem pośród swego ludu!) A to czyniło go autentycznym i skutecznym przedstawicielem i rzecznikiem Najwyższego pośród swego pokolenia). Widział to Pan i uznał za słuszne, by wprowadzić patriarchę, podobnie jak inne Swe wierne sługi, w Swoje plany, jak o tym czytamy na dwóch miejscach:

  • A Pan mówił: Czy mam zataić przed Abrahamem to, co zamierzam uczynić? Wszak z Abrahama na pewno wywodzić się będzie wielki i potężny naród, i przez niego będą błogosławione wszystkie narody ziemi. Wybrałem go bowiem, aby nakazał synom swoim i domowi swemu po sobie strzec drogi Pana, aby zachowywali sprawiedliwość i prawo, tak iżby Pan mógł wypełnić względem Abrahama to, co o nim powiedział.” (1 Mjż 18,17-19);

  • Dlatego, że Abraham był posłuszny głosowi mojemu i strzegł tego, co mu poleciłem, Przykazań moich, przepisów moich i praw moich” (1 Mjż 26,5).

Dla lepszego zrozumienia wydarzeń,

na których chcę teraz skupić uwagę, pomocne jest ogólne uchwycenie ich chronologii, jako że narracja Księgi Rodzaju – opowiadając o przeżyciach wymienionych wyżej dziesięciu pokoleń „synów (i córek) Bożych” – daje też ogólny wgląd w kondycję życiową i duchową tych środowisk. A choć Pismo Święte nie objawia zbyt wielu szczegółów, jednak te znane i opisane wystarczają, by poznać, że w życiu Abrama/Abrahama, miały miejsce wydarzenia wyjątkowe, dowodzące, że nie tylko posiadał on wielką, ufną wiarę i był człowiekiem bezgranicznie oddanym Najwyższemu, ale ponadto został szczególnie wyróżniony przez to, co zostało mu objawiono!…

Jedno z takich wydarzeń, opisane dość szczegółowo już w 14. rozdziale Księgi Rodzaju miało miejsce w czasie, gdy Abram odbił z niewoli Asyryjczyków swego bratanka, Lota

  • A gdy wracał po zwycięstwie mad Kodorlaomerem i królami, którzy z nim byli, wyszedł mu na spotkanie król Sodomy do doliny Szewe, doliny królewskiej. Melchisedek zaś, król Salemu, wyniósł chleb i wino. A był on kapłanem Boga Najwyższego. I błogosławił mu, mówiąc: Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, stworzyciela nieba i ziemi! I niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który wydał nieprzyjaciół twoich w ręce twoje. A Abram dał mu dziesięcinę ze wszystkiego” (1 Mjż 14,17-30).

Informację tę potwierdza (dodając do niej pewne istotne szczegóły), żyjący w czasach Apostołów, historyk żydowski, Józef Flawiusz, który w związku ze zwycięską walką oddziału Abrahama z asyryjskim królem Kodorlaomerem, napisał:

  • […] Wyzwoliwszy Sodomitów pojmanych przez Asyryjczyków, a wraz z nimi Lota, Abraham wracał spokojnie do swej siedziby. W miejscu zwanym Pole Królewskie powitał go król Sodomitów wyszedłszy na jego spotkanie. I zaprosił go do siebie król Solymy (Salemu), Melchizedek /Melchizedech/. (Imię to znaczy „król sprawiedliwy”; i rzeczywiście, zdaniem wszystkich, takim właśnie był Melchizedek, który za swą prawość został również kapłanem Boga; Solimę (Salem) zaś nazwano potem Hierozolimą /Jerozolimą/). Ów Melchizedek szczodrze ugościł wojowników Abrahamowych, zaopatrując ich we wszystko, czego potrzebowali, a podczas uczty wygłosił mowę na cześć Abrahama i błogosławił Boga za to, że pozwolił Abrahamowi zatriumfować nad wrogami. Abraham zaś ofiarował mu dziesiątą część zdobyczy i Melchizedek przyjął ten dar” (Józef Flawiusz, Dawne Dzieje Izraela, księga pierwsza, X, 2; wydane przez Księgarnię. św. Wojciecha, Poznań – Warszawa – Lublin 1962, str. 118).

Za Biblią i Józefem Flawiuszem, informację o starożytnym królu grodu Salem upowszechniają też inne źródła. Na przykład redaktorzy Biblii Poznańskiej (w przypisach do Listu do Hebrajczyków rozdziału siódmego) potwierdzają, że Melchisedek jest bez wątpienia postacią historyczną:

  • Także autor Hbr uważa go za postać autentyczną – króla i kapłana, a imię jego wyjaśnia tak, jak Filon (Leg alleg III, 79), król Salemu i król pokoju…”(BP, tom 4, Hbr 7,1.2 – komentarz, str. 542).”

Można się zastanawiać, jak to się stało, że w centrum złowieszczego, pełnego nieprawości Kanaanu, ostał się tak sprawiedliwy człowiek – i wraz z nim, niewątpliwie również wierni Stwórcy, jego poddani… Bo wszak nie ma wątpliwości, że za dni Abrahama środowisko kananejskie było już przesiąknięte niemoralnością i różnorakim złem, a zwłaszcza bałwochwalstwem, czego typowym przykładem był, wzmiankowany w Księdze Rodzaju cały okręg nadjordański” (Rodz 13,10-12), z miastami Sodomą i Gomorą, których mieszkańcy „byli źli i bardzo grzeszni wobec Pana” (Rodz 13,13).

Podstawowym pytaniem jest, kim był Melchisedek?

Czerpiąc z czternastego rozdziału Księgi Rodzaju oraz z Listu do Hebrajczyków rozdział siódmy, poznajemy Melchisedeka, sprawiedliwego i miłującego pokój króla starożytnej Jerozolimy – człowieka, o którym natchniony tekst Pisma mówi, że był „kapłanem Boga Najwyższego”!

Kim był ów człowiek, jeśli naprawdę był człowiekiem – bo są chrześcijanie, którzy uważają, był to jednorodzony Syn Najwyższego Boga, nasz Zbawca, Pan Jezus Chrystus… A swe domniemania wywodzą z Listu do Hebrajczyków 7,3 gdzie o Melchisedeku napisano, że był „[… bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie mający ani początku dni, ani końca życia, lecz podobny do Syna Bożego, zostaje kapłanem na zawsze”.

No cóż, jest to przekonanie zrodzone z niewiedzy!

Bo niestety, tak to już jest, że my, wierzący z pogan, dość często zdradzamy się swoją ignorancją w kwestiach bardzo ważnych, wręcz podstawowych dla środowiska żydowskiego – i w konsekwencji mamy problemy ze zrozumieniem prostych spraw!… Bo w środowisku żydowskim niesłychanie ważne są rodowody, które legitymizują pojawiające się tekście biblijnym osoby. Przykładem mogą być – występujące w tekście biblijnym rodowody patriarchów (1 Mjż 11,10-32), albo np. rodowód Pana Jezusa Chrystusa (Mt 1,1-17; Łk 3,23-38). Brak genealogii, to dla Żydów… brak człowieka! Bo według zasad ustalonych od najdawniejszych czasów przez rabinów, „To, czego nie ma w Torze, nie ma na świecie”.

W myśl tej zasady, skoro w 1 Mjż 14. nie ma informacji, a nawet wzmianki o rodzicach i rodzinie Melchisedeka, podobnie jak brak informacji o czasie i miejscu jego urodzenia i śmierci, to istotnie dla Żyda jest on postacią, „bez ojca i matki, bez rodowodu nie mający ani początku dni, ani końca życia”

I dlatego my, wierzący z pogan chrześcijanie, jeśli chcemy właściwie zrozumieć słowa autora Listu do Hebrajczyków, to – przy okazji ucząc się pokory – musimy to uszanować i uwzględnić w studium tekstu biblijnego!

Żydzi są przekonani, że MELCHISEDEK, to SEM!

W 1 Księdze Mojżeszowej 14,18-20 (w Przekładzie Pięcioksięgu z języka hebrajskiego, opatrzonym wyborem komentarzy Rabinów oraz hebrajskim komentarzem Rasziego 3), wydanym przez Fundację Ronalda S. Laudera – Kraków 2001), fragment ten ma następujące brzmienie:

  • Malki Cedek, król Szalemu, wyniósł chleb i wino, a był on kapłanem Boga Najwyższego. Pobłogosławił go i powiedział: Błogosławiony jest Awram Boga Najwyższego – Stwórcy nieba i ziemi. Błogosławiony Bóg Najwyższy, który wydał twoich wrogów w twoje ręce. I (Awram ) dał mu dziesiątą część wszystkiego” (Bereszit 14,18-20).

A oto wspomniany komentarz Rasziego do wersetu 18., zamieszczony w Bereszit na str. 88:

  • Był to Szem, syn Noacha.”

Opinia Raszi’ego, że Malki Cedek, król Salemu” (Melchisedek), to Szem” – nie jest przypadkowa:

Bo Szem był nie tylko jednym z trzech synów Noego, mieszkańcem pogrążonego w bezprawiu i zmierzającego do straszliwej zagłady Pierwszego Świata (por. 1 Mjż 6,5- 13) ale miał też przywilej przez pierwsze sto lat życia wzrastać w domu swego sprawiedliwego ojca, Noego, który budując korab, dzień po dniu wzywał do pokuty swoich współczesnych (por. 2 Ptr 2,5);

Ponadto Sem był też nie tylko dziedzicem ogółu duchowych wartości, jakie wyznawali i praktykowali ”synowie Boży” wczesnej historii ludzkości, ale równocześnie potomkiem tak wybitnych postaci tamtego czasu, jak Set (który godnie zastąpił zamordowanego przez Kaina Abla), a za życia jego syna, Enosza, „zaczęto wzywać imienia Pana” – Genesis 4,25.26 BW; „Wtedy to zaczęto wzywać [uroczyście] Imienia Jahwe” – BP Jak Henoch, który – co poświadcza autor Listu do Hebrajczyków 11,5 – prowadził wyjątkowo sprawiedliwe życie, „podobał się Bogu” i został żywo zabrany przez Pana (Genesis 5,21-24)! Tenże Henoch, obdarzony proroczym charyzmatem, zapowiedział chwalebne przyjście Pana i surowy sąd nad bezbożnymi (por. Judy 14.15)!

(Godnym podkreślenia jest także istotny fakt, że urodzony w 622 roku od Stworzenia Henoch, przez znakomitą większość swego życia (został zabrany do Pana w roku 987), miał możliwość i przywilej słuchać opowieści Pra-Ojca ADAMA o Początkach Dziejów (zanim Adam zmarł w 930 roku). To najprawdopodobniej z jego ust Henoch poznał też i nauczył się poprawnie rozumieć Protoewangelię)!…

Te, i wiele innych informacji, doznań i wartości gromadził Sem w swym umyśle i sercu, a znając historię Upadku Pra-Rodziców oraz zawartą w Protoewangelii obietnicę o mającym się narodzić „Potomku niewiasty” – wydedukował i uwierzył (a może raczej Najwyższy przekazał mu to na drodze specjalnego objawienia?!) – że „POTOMKIEM” tym będzie posłany na Ziemię jednorodzony Syn Boga, Pan Jezus Chrystus, który zbawi wierzących przez Ofiarę z własnego CIAŁA i KRWI, wyobrażaną przez CHLEB i WINO, które w swoim czasie Zbawca podał Apostołom podczas Ostatniej Wieczerzy (Mt 26,26-29).

W tym kontekście słowa Genesis 14,18 („Melchisedek zaś, król Salemu wyniósł CHLEB i WINO. A był on kapłanem Boga Najwyższego”), przyjmuję jako prostą informację o tym, że w czasie spotkania z patriarchą Abramem, Melchisedek przekazał mu prawdę o zbawieniu w Ciele i Krwi Pana Jezusa Chrystusa! Jest to naturalny i oczywisty, a zarazem prosty wniosek, który nie tylko uwzględnia podstawowe realia Bożego Planu Zbawienia dokonanego na Golgocie, ale też pozwala zrozumieć starożytne fakty historyczne, oraz rozwój biblijnej nauki o zbawieniu ludzkości.

W tym miejscu narzuca się pytanie,

w jaki sposób Melchisedek przekazał naszemu praojcu w wierze, tę odwieczną – choć wówczas wciąż jeszcze okrytą głęboką tajemnicą – PRAWDĘ?…

Gdy nad tym rozmyślałem, w jakimś momencie dotarło do mnie, że być może ja sam, ulegając jakiejś wcześniejszej sugestii, popełniam zasadniczy błąd zakładając, iż było to jedno krótkie spotkanie, coś na kształt – przepraszam za kolokwializm! – uroczystego podwieczorku wydanego na cześć szczególnego gościa, na który zaproszono bliższych i dalszych sąsiadów? (Taka właśnie sugestia, zdaniem wielu wierzących, ukrywa się też w obiegowym poglądzie uznającym tamten „chleb i wino”, za zwykły posiłek, jaki Melchisedek przyniósł na to spotkanie.).

A może było zupełnie inaczej? Zadajmy sobie pytanie:

Czy spotkanie tych dwóch Bożych Mężów było jedynym w historii – a może raczej JEDNYM Z CO NAJMNIEJ KILKU PODOBNYCH?…

Skąd to wziąłem?

Pomyślmy przez chwilę. Patrząc na mapę tamtego obszaru zauważamy, że w pewnym okresie Melchisedek i Abraham żyli w niewielkiej odległości od siebie – kilkanaście, lub najwyżej kilkadziesiąt kilometrów!… – Czy jest do pomyślenia, aby – gdy się wreszcie spotkali i mogli rozmawiać o swoim wspólnym Bogu, z którym każdy z nich związał całe swoje życie; gdy odkryli, że są niemal sąsiadami, że łączy ich tak wiele i mają sobie wzajemnie tyle do zaofiarowania – nie szukali z sobą bliższego i dłuższego kontaktu?… – Sądzę, że byłoby to nienaturalne, i jestem przeświadczony, że naprawdę było zupełnie inaczej, a Abraham spędził z Melchisedekiem wiele błogosławionych godzin i dni!…”

I jeszcze coś, co w moim odczuciu i zrozumieniu, jest niezwykle ważne i stanowi sedno wydarzeń opisanych w czternastym rozdziałe Księgi Rodzaju!

JAK SĄDZICIE, SZANOWNI CZYTELNICY – CZY MYŚL, IŻ W TAMTYM MOMENCIE HISTORII LUDU BOŻEGO, SAM NAJWYŻSZY BYŁ BEZPOŚREDNIO ZAINTERESOWANY KONTAKTEM TYCH DWÓCH SWOICH WIERNYCH SŁUG, ŻE TO ON PRZYGOTOWAŁ TO SPOTKANIE, DO NIEGO DOPROWADZIŁ I NIM POKIEROWAŁ?!… – CZY TAKIE PRZEŚWIADCZENIE JEST CZYMŚ DZIWNYM, NIEZROZUMIAŁYM I ZBYT ŚMIAŁYM?! …

Osobiście jestem też głęboko przekonany, że ich najważniejsze rozmowy, dotyczyły Chleba i Wina, które „kapłan Boga Najwyższego wyniósł” praojcu Narodu Wybranego. A ściślej tego, co one wyrażały. Bo chleb i wino, nie były chyba kolejnym daniem na zastawionym stole, prezentem, czy zwyczajowym upominkiem, lecz określały wiedzę, przekonanie i wiarę Melchisedeka, któremu Przedwieczny objawił, że ludzkość zostanie zbawiona przez Ofiarę CIAŁA i KRWI jednorodzonego Syna Bożego! I od tego momentu symbolami tej Ofiary, będą chleb i wino, spożywane na Pamiątkę śmierci Pańskiej…”

­­­­­­­­­­­­­­­­­­­

Proponuję, aby teraz na chwilę opuścić czasy patriarchów, i przyjrzeć się uważniej starotestamentowemu i nowotestamentowemu kapłaństwu, Na początek kwestia podstawowa:

(c.d.n.)