10.”SŁOWO” – w Ewangelii według Jana

image_pdfimage_print

Przez chwilę zatrzymamy się jeszcze przy przedstawionych już wcześniej fragmentach Czwartej Ewangelii, a także przy kolejnych wypowiedziach Jezusa, zapisanych przez „umiłowanego ucznia”. Jedne z nich opisują naturę i odwieczne istnienie „Słowa” – jednorodzonego Syna Bożego oraz Jego relację z Ojcem. Inne mówią o Jego udziale w dziele Stworzenia wszystkiego, co istnieje, a kolejne opowiadają o Jego pojawieniu się wśród ludzi jako „Syna Człowieczego”. Spójrzmy najpierw na

Prolog, czyli ewangelię wg Jana 1,1-10:

„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

Ono było na początku u Boga.

Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi.

A światłość w ciemności świeci, i ciemność jej nie ogarnęła.

[…]

Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka,

gdy na świat przychodzi.

Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie,

lecz świat Go nie poznał.

Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.

Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc,

aby się stali dziećmi Bożymi,

tym, którzy wierzą w imię Jego –

którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała,

ani z woli męża,, ale z Boga się narodzili.

A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas,

I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,

pełen łaski i prawdy” (BT)

Zwróćmy najpierw uwagę na to, czym w ogóle „słowo” było dla Izraelitów. Oto, co na ten temat pisze znany komentator biblijny, William Barclay:

  • „Słowo było dla Izraelity czymś więcej niż dźwiękiem, posiadało swoją czynną i niezależną egzystencję, i dokonywało rzeczywiście różnych dzieł. Jak pisał Peterson: „Mówione słowo było przeraźliwie żywe dla Hebrajczyków, stanowiło jednostki energii naładowane mocą, które leciały jak kule do tarczy” (podkr. SK). Dlatego Hebrajczycy byli bardzo oszczędni w słowach. Ich język zawierał mniej, niż 10 tysięcy słów, podczas gdy język grecki 200 tysięcy. […] Możemy więc zrozumieć, dlaczego dla ludów Wschodu słowo posiada niezależny byt, obdarzony mocą działania. […] Stary Testament pełen jest tego pojęcia słowa obdarzonego mocą: „Słowem Pana uczynione zostały niebiosa” (Psalm 33,6). „Posłał Słowo swoje, aby ich uleczyć” (Psalm 107,20). „On posyła swój rozkaz na ziemię, szybko biegnie Słowo Jego” (Psalm 147,15). „Czy moje Słowo nie jest jak ogień – mówi Pan – i jak młot, który kruszy skałę?” (Jer 23,29). 1)

Nic więc dziwnego, że Ten, który był Przyczyną Sprawczą wszystkiego, cokolwiek istnieje – przez Którego „wszystko powstało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało” – występuje tutaj jako „Słowo Boże” (Jan 1,1-14; por. Obj 19,13)

Podobnie jak ze „Słowem”, ma się w Biblii sprawa z opiewaną w Piśmie „Mądrością”.

Jest ona nie tylko cechą czy atrybutem Boga (lub człowieka), lecz w niektórych wersetach Pisma zawiera także odniesienie personalne – do zrodzonego przez Ojca, Syna Bożego!

Szczególnie wyraźnie jest to widoczne w ósmym rozdziale księgi Przypowieści Salomona, gdzie wyraźnie zaznaczono, iż Mądrość została „stworzona” (w. 22), „ustanowiona” (w. 24), „zrodzona” (w. 25). W kolejnych wersetach tego rozdziału czytamy: „Gdy budował niebiosa, byłam tam; gdy odmierzał krąg nad powierzchnią toni, Gdy w górze utwierdzał obłoki i wyprowadzał z toni potężne źródła, Gdy morzu wyznaczał granice, aby wody nie przekraczały jego rozkazu; gdy kładł podwaliny ziemi Ja byłam u jego boku mistrzynią, byłam jego rozkoszą dzień w dzień, igrając na okręgu jego ziemi, rozkoszując się synami ludzkimi…” (w. 27-31).

Najczęściej przyjmowana i jak się może wydawać logiczna sugestia, iż w tych wersetach mowa jest o mądrości, będącej cechą i atrybutem Boga, jest – jak zauważa A. Wiśniewski – obarczona poważnym błędem:

  • „[…] Jeśli w tychże wersetach jest ona użyta w takim znaczeniu, wówczas musiałby istnieć czas, kiedy Bóg pozbawiony był mądrości jako Swego atrybutu! Mądrość bowiem w pewnym momencie została „zrodzona”, co sugeruje, że wcześniej jej nie było! Jest to oczywiście wniosek zupełnie absurdalny. Antytrynitarze mogą spokojnie wyobrazić sobie Boga pozbawionego Mądrości uosabiającej Jezusa w stanie przedludzkim, trynitarze zaś twierdzący, iż w powyższych tekstach chodzi o atrybut Boga, chcąc być konsekwentnymi, musieliby dochodzić do takich, jak przedstawiona wcześniej, nieprawdopodobnych konkluzji…”2)

Wszyscy, których zaskakuje takie zrozumienie omawianego fragmentu księgi Przypowieści, powinni wziąć pod uwagę, że w Piśmie Świętym często w sens dosłowny, literalny, występujący w jakimś fragmencie, wpleciony zostaje sens duchowy. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę np. na Psalm 22., w którym jego autor, Dawid, opisuje swoje osobiste, trudne przeżycia. Również tam sens literalny zmienia się nagle w sens duchowy, i oto skarży się już nie Dawid, lecz Jezus Chrystus: „[..] Otoczyło mnie mnóstwo cielców, Obległy mnie byki Baszanu… Oto psy otoczyły mnie, Osaczyła mnie gromada złośników, Przebodli ręce moje i nogi moje. Mogę policzyć wszystkie kości moje… Oni przyglądają się, sycą się mym widokiem. Między siebie dzielą szaty moje, i o suknię moją los rzucają…” (w. 13-19). – Czy zatem powinniśmy się dziwić, że w ósmym rozdziale księgi Przypowieści, w pewnym monecie sens literalny zmienia się w sens duchowy, i pod pojęciem „Mądrości” pojawia się jednorodzony Syn Boży?

Tym bardziej, że zestawienie dwóch paralelnych wersetów Ewangelii synoptycznych, jednoznacznie utożsamia Jezusa Chrystusa z Mądrością właśnie:

  • „Oto Ja posyłam do was proroków i mędrców, i uczonych w Piśmie, a z nich niektórych będziecie zabijać i krzyżować, innych znowu będziecie biczować w waszych synagogach i przepędzać z miasta do miasta” (Mt 23,34);

  • „Dlatego też i Mądrość Boża powiedziała: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych będą zabijać i prześladować” (Łk 11,49).

Porównajmy to jeszcze ze słowami z Listu do Koryntian:

  • „[…] My zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów wprawdzie zgorszenie, a dla pogan głupstwo. Natomiast dla powołanych – i Żydów, i Greków, zwiastujemy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą. Ale wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem” (1 Kor 1,23.24.30).

Wracając jeszcze do „Słowa”.

Pośród wielu fragmentów Pisma, które odnoszą się do słów wypowiadanych przez Boga, co najmniej kilka odnosi się doImienia jednorodzonego Syna Bożego. Jednym z nich jest Prolog Ewangelii wg. Jana, a drugim fragment Apokalipsy 19,11-16 opisujący triumf Zbawiciela: „[…] A przyodziany był w szatę zmoczoną we krwi, imię zaś jego brzmi: Słowo Boże...” (w. 13). Trzecim zaś słowa z Pierwszego Listu, gdzie ap. Jan pisze Co było od początku, co słyszeliśmy, co oczami naszymi widzieliśmy, na co patrzyliśmy i czego ręce nasze dotykały, o Słowie żywota. – A żywot objawiony został, i widzieliśmy, i świadczymy, i zwiastujemy wam ów żywot wieczny, który był u Ojca, a nam objawiony został. Co widzieliśmy i słyszeliśmy, to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli. A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem jego, Jezusem Chrystusem. A to wam piszemy, aby radość nasza była pełna” (1 Jana 1,1-3)

Jest znamienne, że kwestii tej – oraz wersetów, które zaświadczają, że „Słowo” to jedno z imion Syna Bożego – zupełnie nie zauważa także cytowany w poprzednim artykule „uznany biblista”. Ale można go zrozumieć, jako że uwzględnienie tego faktu stawiałoby pod znakiem zapytania końcowe wnioski jego artykułu pt. „Stwórca”3)

Prawdę, iż „Słowo” z Jan 1,1 jest jednym z imion, pod którym w Piśmie występuje jednorodzony Syn Boga, potwierdza także najbliższy kontekst, jako że kolejne słowa Prologu stwierdzają, iż „Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy”!

Z kolei – mówiąc o udziale Syna Bożego („Słowa”) w dziele Stworzenia – ap. Jan stwierdza, że „wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało” (w. 3), a dalej: „Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał…” (Jan 1,10)!

Gdy w tym kontekście odczytujemy słowa Księdze Rodzaju 1,26 („Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje…”), nie mamy wątpliwości, że były one skierowane do Syna Bożego. I niewątpliwie tak samo należy rozumieć słowa Księgi Rodzaju 3,22 („I rzekł Pan Bóg: Oto człowiek stał się taki, jak my; zna dobro i zło…”).

Fakt, że jednorodzony Syn Boga uczestniczył w Stworzeniu potwierdza ap. Paweł w Liście do Kolosan 1,15.16, pisząc:„On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia. Ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone”!

Określające odwieczną pozycję Syna Bożego stwierdzenie, iż jest On: „pierworodnym wszelkiego stworzenia”(„Pierworodnym wobec każdego stworzenia” – BT), jest niezwykle wymowne. Pierworodne (bekorim) jest to, co „otwiera łono”! Skoro więc Syn Boży jest Tym, „który otwiera łono”, to jest On zarazem Tym, Który zapoczątkował wszelkie – oczywiście, poza Najwyższym! – istnienie. Był więc u Ojca, zanim została stworzona jakakolwiek inna istota w Niebie i na Ziemi! Nawiązując na ten fragment tekstu, Słownik Teologii Biblijnej precyzuje, że w Biblii określenie Pierworodny,

  • „odkrywa preegzystencje Jezusa, korzystając nie z inspiracji gnostyckiego mitu o Bogu-Zbawcy, lecz z wpływów apokaliptyki żydowskiej, troszczącej się o ukazywanie powiązań pomiędzy dziełem stworzenia, a końcem świata. […] W bardzo starym hymnie, którego główne elementy odnajdujemy w Flp 2,6-11, zostały przedstawione trzy kolejne etapy bytowania Jezusa; istniał On w postacie Bożej, zanim został ogołocony w ciągu swego życia na Ziemi, a potem wywyższony w niebie…” 4)

A zatem jest On Tym, o którym Ewangelia Jana 1,3 mówi jako o Słowie, przez które „wszystko powstało, a bez Niego nic nie powstało, co powstało”!

Zobaczmy teraz, w jaki sposób przeciwnicy preegzystencji Syna Bożego, próbują wyjaśnić cytowane powyżej wersety Księgi Rodzaju 1,26 oraz 3,22:

„[…] „Potem rzekł Bóg; Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas”. Argument ten jest wątpliwy. Współcześni badacze nie podtrzymują dłużej tezy, że hebrajskie wyrażenie „uczyńmy”, bądź słowo elohim (Bóg) oznacza, że jest więcej niż jedna osoba w Stwórcy. Najprawdopodobniej zaimek w liczbie mnogiej („nas”), odnosi się do towarzyszącej Jedynemu Bogu radzie aniołów, które zostały stworzone na obraz Boży i były świadkami stworzenia wszechświata(Joba 38,7). Trudno uwierzyć, że werset ten ma wspierać ideę, że Bóg przemawia do Syna…” 5)

Znamienne: Aby zaprzeczyć godności i preegzystencji Syna Bożego, a także zakwestionować Jego udział w dziele Stworzenia, autorzy wymyślili dziwny twór – „towarzyszącą Jedynemu Bogu radę aniołów”!

Warto jednak zapytać, cóż to takiego, i na którym miejscu o istnieniu takiej <rady> mówi Pismo?… Na tym nie koniec tych rewelacji, bo A.F. Buzzard i C.F. Hunting (w tymże cytacie) stwierdzają, że członkowie tej „anielskiej rady” zostali stworzeni… na obraz Boży! – A na czym to znów jest oparte?… Bo z Biblii wiemy, że jedynie ludzie zostali stworzeni na obraz Boga (1 Mjż 1,26).

Kolejna sprawa: wprowadzając do tekstu 1 Mjż 1,26 „radę aniołów”, autorzy dodają zaraz, że byli oni jedynie „świadkami stworzenia” – wyraźnie nie zdając sobie sprawy, że to automatycznie eliminuje aniołów z omawianego wersetu. Bo z 1 Mjż 1,26 wynika jednoznacznie się, że słowa Pana Boga są skierowane do kogoś, kto jest współ-Stwórcą, nie zaś świadkiem Stworzenia („uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas…”)!

Ewangelia wg Jana 1, 18:

„Boga nikt nigdy nie widział; on jednorodzony Syn,

który jest w łonie ojcowskiem, ten nam opowiedział” (BG).

Powyższy tekst wyraża jedyny w swoim rodzaju, bezpośredni i bliski związek Ojca z jednorodzonym Synem, oraz potwierdza, że Syn był u Ojca zanim przyszedł na Ziemię. Bo określenie „który jest w łonie ojcowskiem”, wyraża bliskość i ponadczasowe bytowanie „Słowa” u Ojca, oraz wzajemną relację Ojca i Syna, zanim „Słowo ciałem się stało”(w. 14).

Tę, jedyną w swym rodzaju bliskość – bliskość Ojca i zrodzonego Zeń jedynego Syna – Pan Jezus podkreśla także w Jan 6,46: „Nie jakoby ktoś widział Ojca; Ojca widział tylko ten, który jest od Boga”! Dlatego tylko On zna bezpośrednio Ojca: „Jak Ojciec mnie zna i Ja znam Ojca, i życie kładę za owce…” (Jan 10,15; por. Łk 10,22). Interesująca jest wypowiedź jaką w swym komentarzu zamieścił William Barclay:

  • „[…] Święty Jan Ewangelista pisze, że Słowo Było u Boga. Co ma przez to na myśli? Chyba to, że pomiędzy Słowem, a Bogiem zawsze istniały najintymniejsze związki, ścisła więź. Wynika z tego, że nikt nie potrafi powiedzieć nam jakim jest Bóg, jaka jest Jego wola względem nas, jaka jest Boża miłość, serce i umysł – tylko Jezus! Posłużmy się analogią z ludzkich relacji. Chcąc poznać opinię jakiegoś człowieka o ważnej sprawie, a nie mogąc się zwrócić doń osobiście, nie będziemy indagowali dalekiego znajomego tej osoby, który znał przelotnie i krótko tego człowieka, lecz raczej zwrócimy się do kogoś, kto od dłuższego czasu zżyty jest bardzo blisko z nim i zna jego myśli i serce. Właśnie o czymś podobnym pisze tutaj Jan w odniesieniu do Jezusa, kiedy mówi, ze zawsze był u Boga. Oznacza to, mówiąc ludzkim językiem, że Jezus jest tak bliski Bogu, że Bóg nie ma przed Nim żadnych tajemnic, a z drugiej strony nie ma w całym Wszechświecie drugiej osoby, która mogłaby objawić nam jakim jest Bóg i co czuje wobec nas6)

Warto w tym kontekście zacytować interesującą informację, zamieszczoną w Konkordancji Biblijnej, w której czytamy:

  • Słowo, grec. Logos – znaczy: Słowo, słowo wymówione, mowa, wymowa, nauka, rozsądek, lub zdolność rozumowania, mądrość. U niektórych starożytnych królów „Logosem” nazywał się zastępca królewski, za pośrednictwem którego król ,będąc ukryty za zasłoną, porozumiewał się ze swymi poddanymi. Jest to ilustracją na naszego Pana Jezusa jako Logosa, Stwórcę Wszechświata (Obj 19,13)7)

Potwierdza to List do Hebrajczyków 1,3: „On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem jego (Boga Ojca) istoty i podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy, dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł na prawicy majestatu na wysokościach”, oraz słowa z Listu do Kolosan 1,15: „On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wobec każdego stworzenia” (BT).

I kolejne wypowiedzi Ewangelii wg Jana:

    • Jan 1,15 i 30: Jak wiadomo, Jan Chrzciciel według ciała był starszy od Jezusa o około sześć miesięcy (por. Łk 1,26-36). Gdy więc Jan mówi o Jezusie: „był przede mną, bo pierwej był niż ja”, słowa te bez wątpienia odnoszą się do preegzystencji Syna Bożego.

    • Jan 3,13: „A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy. Dla każdego nieuprzedzonego umysłu jest oczywiste, że Jezus Chrystus mówi tutaj o swoim życiu w Niebie, zanim przyszedł na Ziemię. Ale ludzie, których poglądy tutaj omawiamy, odrzucają oczywisty sens Jego słów. A interpretując je po swojemu, wygłaszają znaną już formułkę, że to posłannictwo Jezusa Chrystusa ma metrykę niebiańską – tzn. że idea zbawienia pochodzi z Nieba – ale nie On sam!…(Uwaga: Słowa Jezusa zapisane w Jan 1,18 rodzą pytanie o miejsce, do którego Pan Bóg zabrał Enocha /1 Mjż 5,24; Hbr 11,5) i Eliasza /2 Krl 2,11/. – Wydaje się, że możemy zrozumieć tę kwestię pamiętając, że Pismo Święte wprowadza trzy pojęcia „nieba”, które odnoszą się do: (1) materialnego Wszechświata /1 Mjż 1,1/, (2) nieba atmosferycznego, czyli atmosfery ziemskiej /1 Mjż 1,6-8/, i (3) „trzeciego nieba”, tj. do Bożego Raju, które w zachwyceniu widział ap. Paweł, i gdzie Jezus Chrystus zabierze kiedyś zbawionych /2 Kor 12,1-4; por. Jan 14,1-3; Flp 3,20.21)/. W Jan 1,18 najprawdopodobniej chodzi o to, że nikt z ludzi – także Enoch i Eliasz – nie są jeszcze w „trzecim niebie”. Gdzie zatem? – Drugie /patrząc z Ziemi/ niebo /czyli materialny Wszechświat/, to pojęcie obszerne, o którym wiemy bardzo, bardzo niewiele. Osobiście sądzę, że są oni gdzieś tam – w miejscu wybranym i przygotowanym przez Pana Boga! A kiedy dopełni się czas, i Jezus Chrystus zabierze do „domu Ojca” wszystkich zbawionych z całej ludzkiej historii /por. Hbr 11,39.40/, gdzieś tam /„po drodze”/ Enoch i Eliasz dołączą do tego triumfalnego i radosnego Orszaku!…).

    • Jan 3,31: „Kto przychodzi z góry, jest ponad wszystkimi, kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i mówi rzeczy ziemskie; kto przychodzi z nieba, jest ponad wszystkim. – Czytając te słowa w kontekście (Jan 3,25-36) łatwo zauważamy, że Jan Chrzciciel nie mówi tutaj o duchowej przynależności – swojej i Jezusa – bo przecież w sensie duchowym obaj przynależeli do nieba (por. Jan 15,19). Istniała natomiast zasadnicza różnica co do miejsca z którego pochodzili – Jan pochodził z Ziemi, natomiast Jezus Chrystus z Nieba!

    • Jan 6,38.41: „Zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełniać wolę swoją, lecz wolę tego, który mnie posłał…”;„… Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba”. – Osoby, które usiłują zaprzeczyć preegzystencji jednorodzonego Syna Bożego, powinny w tym miejscu zadać sobie jedno proste pytanie, a mianowicie, czy Pan Jezus mówił prawdę, czy też nie?…

    • Jan 6,62: „[…] Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, wstępującego tam, gdzie był pierwej?”. – W księdze Dziejów Apostolskich 1,9-11 zostało opisane wniebowstąpienie Jezusa Chrystusa: „I gdy to powiedział, a oni patrzyli, został uniesiony w górę i obłok wziął go sprzed oczu ich. I gdy tak patrzyli uważnie, jak On się oddalał ku niebu, oto dwaj mężowie w białych szatach stanęli przy nich. I rzekli: Mężowie galilejscy, czemu stoicie, patrząc w niebo? Ten Jezus, który od was został wzięty w górę do nieba, tak przyjdzie, jak go widzieliście idącego do nieba”. A w Liście do Hebrajczyków 1,3 czytamy, że Jezus Chrystus „…dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł na prawicy majestatu na wysokościach”. Mam nadzieje, że nikt nie wątpi w to, iż Zbawiciel odszedł do Nieba, czyli – jak On sam powiedział – tam, „gdzie był pierwej”!

    • Jan 8,58: „Abraham, ojciec wasz, cieszył się, że miał oglądać dzień mój, i oglądał, i radował się. Wtedy Żydzi rzekli do niego: Pięćdziesięciu lat nie masz, a Abrahama widziałeś? Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, pierwej niż Abraham, Jam jest” (BW); „… Zaprawdę, zaprawdę wam mówię: Zanim Abraham zaczął istnieć, ja już byłem” (NW). – Jeśli te słowa Pana nie świadczą o Jego preegzystencji, to o czym mówił Jezus Chrystus?

    • Jan 16,28-30: „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca. Rzekli uczniowie jego: Oto teraz wyraźnie mówisz i żadnej przypowieści nie powiadasz. Teraz wiemy, że Ty wszystko możesz i nie potrzebujesz, aby cię ktoś pytał; dlatego wierzymy, żeś od Boga wyszedł”;

    • Jan 17,5: „A teraz Ty mnie uwielbij, Ojcze, u siebie samego tą chwałą, którą miałem u ciebie, zanim świat powstał”.

Zgodnie z wielu stwierdzeniami o Jezusie, a także słowami samego Jezusa Chrystusa, był On własnym Synem Boga, który został przez Ojca zesłany na Ziemię (por. Jan 1,34.49; 3,16-18; 5,18.25; 10,31-36; 11,4.27). Nie było to takie synostwo, jakim chlubili się Żydzi jako lud wybrany (por. 2 Mjż 4,21.22), gdyż Jezus Chrystus był jednorodzonym, WŁASNYM Synem Najwyższego, „obrazem Boga niewidzialnego” (Kol 1,15), oraz – jak to formułuje autor Listu do Hebrajczyków –„odblaskiem chwały i odbiciem Jego istoty” (Hbr 1,3)!

Przełożeni Żydów dobrze wiedzieli, kim w rzeczywistości jest jednorodzony Syn Boży, i to był powód, dla którego – zarzucając Mu uzurpację i bluźnierstwo – oburzali się na Niego („Odpowiedzieli mu Żydzi, mówiąc: Nie kamienujemy cię za dobry uczynek, ale za bluźnierstwo i za to, że Ty, będąc człowiekiem, czynisz siebie Bogiem. Odpowiedział im Jezus: […] Do mnie, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, wy mówicie: Bluźnisz, dlatego, że powiedziałem: Jestem Synem Bożym?” – Jan 10,31-36).

Słowa Jezusa drażniły starszyznę żydowską, i to właśnie za to, skazali Go na ukrzyżowanie: „[…] Odpowiedzieli mu Żydzi: My mamy zakon, a według zakonu winien umrzeć, bo się czynił Synem Bożym!” (Jan 19,7; por. Mt 26,62-66)!

Te i kolejne wypowiedzi zapisane w Ewangelii wg Jana, jednoznacznie potwierdzają prawdę o preegzystencji Jezusa Chrystusa. Jako jednorodzony Syn, był On u Ojca zanim cokolwiek zostało stworzone w Niebie i na Ziemi (Jan 1,1-3); wraz z Ojcem stwarzał rzeczy i istoty widzialne i niewidzialne (Kol 1,15.16). Wypełniając proroctwa, przyszedł na Ziemię aby pokonać grzech i diabła, i nas zbawić. A potem powrócił do Nieba, skąd wkrótce przyjdzie, by zabrać do Ojca wszystkie Boże dzieci (Jan 14,1-3)!

I na koniec osobista refleksja: Jeśli przedstawione powyżej świadectwo ap. Jana nie przekona kogoś o Boskiej naturze i preegzystencji Jezusa Chrystusa, to jest rzeczą wysoce wątpliwą, by przekonało go jakiekolwiek kolejne świadectwo Pisma!

(c.d.n.)

Przypisy:

  1. William Barclay, Ewangelia według św. Jana, wydawnictwo „Słowa Prawdy”, Warszawa 1986, t. I., str. 40-42.

  2. Arkadiusz Wiśniewski, TRÓJCA ŚWIĘTA – mit, czy rzeczywistość, wyd. „Duch Czasów”, Bielsko-Bała 2004, str. 65.

  3. FAKTY i mity, Nr 26 (747), 3 VII 2014 rok, str. 21.

  4. Słownik Teologii Biblijnej, Pallotinum, Poznań-Warszawa 1985, s. 352.

  5. Anthony F. Buzzard i Charles F. Hunting, Doktryna Trójca – Rana Zadana Sobie Przez Chrześcijaństwo, s. 19.20, wydawca: International Scholars Publications.

  6. William Barclay, dz. cyt. t. I., str. 54.55.

  7. Konkordancja Biblijna, wydawnictwo „NA STRAŻY”, Kraków 1965., str. 1092.