“Sakrament ołtarza” (2)

image_pdfimage_print

Ale wkrótce okazało się, że być może zbyt pochopnie się z nim zgodziliśmy…

Bo gdy niedługo po opisanej wyżej rozmowie, tato odwiedził na parafii naszego choczeńskiego proboszcza, z nadzieją, że uda mu się pożyczyć od niego Pismo Święte w przekładzie ks. Jakuba Wujka, a przy okazji opowiedział mu o temacie ostatniego spotkania z „Danielem”, wrócił stamtąd wyraźnie zdezorientowany.

Tato powiedział księdzu, że trudno nam się zgodzić z tym, że w momencie konsekracji opłatek komunijny staje się prawdziwym Ciałem Jezusa Chrystusa, a wino Jego Krwią, bo przecież pobożność nie polega chyba na… zjadaniu Jezusa Chrystusa!…

Słysząc to proboszcz zmarszczył brwi, a potem sięgnął po Biblię i z Ewangelii przeczytał:

  • A gdy oni jedli, wziął Jezus chleb i pobłogosławił go, łamał i dawał uczniom, i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje. Potem wziął kielich i podziękował, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy, Albowiem to jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów” (Ewangelia wg Matusza 26,26-28).

Zdaniem proboszcza sprawa jest jednoznaczna:

  • „Ojcowie soboru trydenckiego stwierdzili, że jest to pierwszy dowód biblijny z ustanowienia Najświętszego Sakramentu – powiedział. Słowa Jezusa Chrystusa są wyraźne i zgodnie z nimi paschalny chleb z Wieczernika stał się Jego CIAŁEM, a wino Jego KRWIĄ!… Dlatego święty i apostolski Kościół katolicki naucza, że wypowiedź tę należy rozumieć w sensie literalnym, dosłownym, a nie metaforycznym, czyli przenośnym. Gdy Pan Jezus w Wieczerniku wypowiedział słowa Ustanowienia, chleb i wino zostały przeistoczone w rzeczywiste Ciało i Krew Chrystusa, wraz z Duszą i Bóstwem; stały się zatem prawdziwym i rzeczywistym Chrystusem!… Od tamtej pory każdy katolicki kapłan, który w chwili Przeistoczenia podnosi w górę chleb, a potem wino sprawia, że chleb staje się CIAŁEM, a wino KRWIĄ Jezusa Chrystusa!…”

Tak, to był argument. Dziwne, że nie zwróciliśmy na to uwagi.

Na najbliższym spotkaniu mama przedstawiła „Danielowi” tę sprawę

nie ukrywając, że mamy z tym poważny problem.

  • „Wie pan, dla nas nie jest już ważne to, że tak orzekł katolicki sobór, ale ważne są słowa Pana Jezusa, który jednoznacznie stwierdził, że chleb jest Jego ciałem, a wino jest Jego krwią… No i właśnie, w świetle tych słów sprawa wygląda inaczej, niż nam to pan ostatnio tłumaczył…”

Daniel uważnie wysłuchał słów mamy, chwilę milczał, a potem poprosił, abyśmy w naszych Bibliach uważnie śledzili fragmenty, które on głośno przeczyta. Zrobiliśmy to, a on czytał kolejne wersety:

  • Wtedy Jezus znowu powiedział: Ja jestem drzwiami dla owiec […] Ja jestem drzwiami; jeśli kto przeze mnie wejdzie, zbawiony będzie i wejdzie i wyjdzie, i pastwisko znajdzie” (Jan 10,7.9);

  • Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój winogrodnikiem […] Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie” (Jan 15,1.5);

  • A Jezus znowu przemówił do nich tymi słowy: Ja jestem światłością świata…” (Jan 8,12);

  • Jam jest korzeń i ród Dawidowy, gwiazda jasna poranna (Obj 22,16).

„Daniel” skończył czytać, spojrzał na nas i rzekł:

  • „To, co powiedział proboszcz, jest jednostronne i dlatego nieprawdziwe. Kościół katolicki uznał, a proboszcz to bezkrytycznie powtarza, że słowa Jezusa „to jest ciało moje”, należy przyjmować dosłownie, bo… tak właśnie powiedział Jezus! No, ale Jezus powiedział też: „Ja jestem drzwiami”, ale czy sobór albo proboszcz przyjmują te słowa literalnie, czy przenośnie (alegorycznie)?!… – Oczywiście alegorycznie. Taki sam, a więc przenośny sens mają słowa Zbawiciela, gdy mówi, że jest „światłością”, „korzeniem” i „jasną poranną gwiazdą”

Gdy „Daniel” wytłumaczył nam tę ważną kwestię, nie tylko „rozjaśniło się nam w głowach”, ale po raz kolejny przekonaliśmy się, jak bardzo Kościół katolicki manipuluje Słowem Bożym – by tym skuteczniej manipulować ludźmi!

Do swoich wcześniejszych słów, „Daniel” dodał jeszcze bardzo ważną informację:

  • „Nie mam wątpliwości – powiedział – że katoliccy teolodzy świadomie wprowadzają ludzi w błąd. Bo przecież oni wiedzą, że katolicka msza została ustanowiona kilkaset lat po śmierci Jezusa Chrystusa, tym bardziej, że około ósmego wieku po Chrystusie zwalczał w swych szeregach tych teologów , którzy zaczęli nauczać, że… paschalny chleb jest naprawdę Ciałem Jezusa Chrystusa, a wino Jego Krwią… Pomyśleć: sami w to nie wierzyli prawie tysiąc lat po rzekomym <Ustanowieniu>, o którym tak wiele teraz rozprawiają!

Kiedy zatem ustanowiono katolicką <Mszę św.>?

Przeglądając opracowania katolickich teologów na temat mszy, znajdujemy powtarzaną po wielekroć opinię, że mszę zapoczątkował i ustanowił Pan Jezus Chrystus w Wieczerniku. Niestety, jest to opinia gołosłowna, na poparcie której Kościół katolicki nie jest w stanie przedstawić nie tylko żadnego argumentu z Pisma Świętego, ale nawet z własnej tradycji.

  • „Ani Pisma św., ani nawet katolicka tradycja, nie mówią nic o tym, by Jezus odprawiał w Wieczerniku mszę, by podniosłą uroczystość Wieczerzy celebrował w obrządku łacińskim, występując przy tym w szatach liturgicznych i używając języka łacińskiego, Nie jest wiadome, aby stół, przy którym Jezus spożywał wraz z uczniami wieczerzę paschalną, był ołtarzem ze znajdującymi się w nim relikwiami starodawnych proroków. Jezus nie przywiązywał żadnego znaczenia do wszelkiego formalizmu i czczej ceremonii. Skądże więc obrzędy mszalne, otoczone niebywałym przepychem, wywodzą swój byt? Może pochodzą z ustanowienia apostolskiego? – Próżny byłby trud znalezienia apostołów wśród celebrantów katolickiej mszy…”1)

Istotnie, ani Pismo Święte, ani nawet katolicka tradycja, nie mówią o tym, by Jezus Chrystus ustanowił w Wieczerniku mszę. Nie mówią zaś dlatego, że według źródeł historycznych pierwsze próby potraktowania obrządku Wieczerzy Pańskiej jako mszy, teolodzy podjęli dopiero około VI wieku po Chrystusie. Z tym wszakże, że nie była to msza w dzisiejszym rozumieniu, jako że obrządku tego nawet duchowieństwo katolickie nie rozumiało jako powtarzania złożonej na Golgocie Ofiary Jezusa Chrystusa. Nikomu też wtedy nie przyszło jeszcze do głowy, by w spożywanych podczas Wieczerzy Pańskiej chlebie i winie, widzieć rzeczywiste Ciało i Krew Jezusa Chrystusa!

Natomiast pomysł transsubstancjacji (przeistoczenia chleba w Ciało¸ a wina w Krew Chrystusa) pojawił się w Kościele powszechnym dopiero w IX wieku po Chrystusie:

  • „Właściwym twórcą katolickiej nauki o przeistoczeniu chleba i wina w ciało i krew Chrystusa był mnich benedyktyński z Korbei, imieniem Paschazjusz Radbertus (786-861). W roku 831 wydał on dzieło, dedykowane królowi Karolowi Łysemu, pod tytułem: „Liber de Corpore et Singuine Domini” (O ciele i krwi Pańskiej), w którym otwarcie głosił naukę o przeistoczeniu. Nauka ta była początkowo ostro zwalczana przez wybitne osobistości Kościoła katolickiego (podkr. SK). Wystarczy wymienić Hrabana Maura, znanego opata z Fuldy, a następnie Ratramma i Jana Szkota Eriugene, protegowanego papieża Grzegorza VII. Największym przeciwnikiem nauki o przeistoczeniu był Barengariusz z Tours (zm. 1088). Mimo silnej opozycji ze strony wielu biskupów i średniowiecznych teologów, nauka Paschzjusza zwyciężyła i utrwaliła się w Kościele katolickim pod nazwą transsubstancjacji. Zwyciężyła, ponieważ wnosiła do liturgii sprecyzowane pojęcie ofiary, co – obok idei rzymskiego kapłaństwa, jak również ołtarzy – stanowiło ważne uzupełnienie i ostateczne wykończenie katolickiej formy <służby Bożej>…”2)

Nauka ta przyjęła kształt dogmatu wiary (dopiero!) na IV soborze laterańskim w roku 1215, i odtąd zajmuje naczelne miejsce w liturgii katolickiej, usuwając kazanie Słowa Bożego na dalszy plan. Jest tak, mimo iż stoi ona w całkowitej sprzeczności z Pismem Świętym, które podkreśla wyjątkowość i niepowtarzalność Ofiary Golgoty!

W późniejszym czasie zaszły w niej jeszcze inne zmiany, np. sobór Konstancji (1415) zabronił wiernym picia kielicha – ten przywilej posiada jedynie kapłan celebrujący mszę. Z kolei kontrreformacyjny sobór trydencki, na XXII sesji w dniu 17 września 1562 roku wyłożył naukę, z której wynika (cytuję za ks. Tomaszem Dawidowskim), że:

  • W Mszy dokonuje się prawdziwa i właściwa ofiara (sacrificcium verum et proproum) – bezkrwawa ofiara Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa”;

  • Ofiara eucharystyczna i Ofiara Krzyża są tożsame ze względu na dary ofiarne i właściwego kapłana-ofiarnika, zaś różne ze względu na rodzaj i sposób ofiarowania”.3)

Te nieprawdziwe i jawnie bluźniercze zapisy soboru trydenckiego

są nie tylko podtrzymywane, ale i rozwijane w tym samym duchu przez późniejszych, także współczesnych teologów rzymskokatolickich:

  • Ofiara Mszy św. jest tą samą ofiarą, co ofiara krzyżowa. Nie należy przypuszczać, że Msza św. jest jedynie obrazem ofiary krzyżowej, podobnie jak krzyż, lub wizerunek wiszący na ścianie. Msza św. nie jest również jedynie przypomnieniem ofiary krzyżowej, lecz jest tą samą ofiarą, jaka na krzyżu złożona została Bogu, przeto ma tę samą wartość i tę samą skuteczność…” 4)

  • „Przy Mszy św. pojawia się w tajemniczy sposób cierpienie i śmierć jednorodzonego Syna Bożego. […] We Mszy św. przelewa się Krew Chrystusa, jak to już wynika ze słów konsekracji. […] We Mszy św. okazuje Chrystus Ojcu swe rany, by zachować ludzi przed wieczną zatratą…”5)

  • „[…] Istotnie, przez <Przeistoczenie> chleba w Ciało, a wina w Krew Chrystusa, tak Ciało staje się obecne na ołtarzu, jak i Krew Jego; postaci zaś eucharystyczne, pod którymi jest On obecny, wyobrażają krwawe rozdzielenie Ciała i Krwi. W ten sposób to upamiętniające przedstawienie Jego śmierci, która w rzeczywistości miała miejsce na Kalwarii, powtarza się w poszczególnych ofiarach ołtarza dzięki tym rozdzielonym symbolom, które oznaczają i wyobrażają Jezusa Chrystusa w stanie ofiary6)

Przytoczone powyżej wypowiedzi teologów katolickich pozostają w oczywistej sprzeczności z nauką Pisma Świętego, które – podkreślając wyjątkowość i niepowtarzalność Ofiary złożonej na Golgocie – automatycznie czyni bezwartościowymi katolickie <mszalne ofiary>, bezustannie składane na mnogich katolickich ołtarzach!

Ponadto wypowiedzi te są także jawnie sprzeczne względem siebie.

Bo z jednej strony Kościół katolicki głosi oficjalnie, że msza jest <bezkrwawą ofiarą>, z drugiej zaś strony jego teolodzy wmawiają wiernym, że – cytuję – „przy Mszy św. ponawia się w tajemniczy sposób cierpienie i śmierć jednorodzonego Syna Bożego i przelewa się Krew Chrystusa”! Do tego – utrzymują katoliccy teolodzy – wskutek transsubstancjacji, w hostii występuje „rzeczywisty Chrystus”, a „Msza św. jest tą samą ofiarą, jak Ofiara Krzyża”!

Jeśli uwzględnimy, że w ciągu doby na całym globie w katolickich kościołach odprawia się ponad trzysta tysięcy mszy (taką informację znalazłem kiedyś w jednym z katolickich czasopism), to staje się oczywiste, że katoliccy teolodzy nauczają, iż Jezus Chrystus bezustannie cierpi i bezustannie przelewa Swoją krew!…

Postanowiłem to przeliczyć. Doba ma 24 godziny = 1440 minut = 86400 sekund. Jeśli na świecie księża katoliccy odprawiają 300000 mszy na dobę, to – zgodnie z katolicką nauką – statystycznie w każdej sekundzie na katolickich ołtarzach Jezus Chrystus cierpi i umiera 3,472 razy!!!

Któż się odważył i był w stanie wytworzyć tę koszmarną naukę, według której jednorodzony Syn Najwyższego sekunda po sekundzie, minuta po minucie godzina po godzinie, rok po roku i stulecie po stuleciu – przez prawie dwa tysiące lat bezustannie cierpi, bezustannie przelewa Swoją krew, i bezustannie umiera na katolickich ołtarzach…?!

Zaiste, trzeba było kilkanaście stuleci stałej indoktrynacji, by katolikom – pozbawionym dostępu do Pisma Świętego, zastraszanym przez kler i wychowywanym na <żywotach świętych> – wpoić to makabryczne kłamstwo!

Można zrozumieć ludzi, którzy żyli w ciemnych wiekach nieograniczonej władzy papieskiej.

Ale nie jestem w stanie zrozumieć, że współcześnie – gdy już niemal od stu lat, tak łatwo wejść w posiadanie Pisma Świętego i sprawdzić podstawy swojej wiary i chrześcijańskiej nadziei – zaledwie znikomy odsetek katolickiej populacji naszego kraju, podejmuje zdecydowane kroki w tym kierunku…!

A przecież, gdyby czytali, to każdy z nich – jeśli naprawdę zależy mu na zbawieniu – odkryliby wkrótce sam, lub z pomocą innych chrześcijan, że śmierć, jaką Pan Jezus Chrystus poniósł JEDEN RAZ na Golgocie, jest wystarczającą Ofiarą na zgładzenie grzechów wszystkich, którzy wiarą przyjmują ten Dar!

Bo aby skorzystać z Ofiary Jezusa Chrystusa, nie potrzeba okazałych kościołów i złoconych ołtarzy, zbędni są kapłani-ofiarnicy i wymyślony przez katolickich teologów ceremoniał mszalny! I nie tylko niepotrzebny – jego idea i praktyka, w odniesieniu do Ofiary Jezusa Chrystusa, jest od początku naznaczona piętnem występku i bluźnierstwa! A to tym bardziej, im większe rzesze ludzi ulega temu oszustwu!

Tymczasem prawda, którą objawia Pismo Święte jest tak prosta:

  • Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej. I są usprawiedliwieni darmo, z łaski Jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie, Którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew Jego, skuteczną przez wiarę (List do Rzymian 3,23-25);

  • „A wszelkić kapłan stoi na każdy dzień, służbę Bożą odprawując, a jednakież ofiary częstokroć ofiarując, które nigdy grzechów zgładzić nie mogą. Lecz ten (Chrystus) JEDNĄ OFIARĘ ofiarowawszy za grzechy, na wieki siedzi na prawicy Bożej. Na koniec oczekując, ażby położeni byli nieprzyjaciele jego podnóżkiem stóp jego. Albowiem JEDNĄ OFIARĄ doskonałymi uczynił na zawsze tych, którzy bywają poświęceni. A świadczy nam to i sam Duch Święty; albowiem powiedziawszy pierwej: Toć jest przymierze moje, które postanowię z nimi po onych dniach, mówi Pan: Dam prawa moje do serca ich, a na myślach ich napiszę je. A grzechów ich i nieprawości ich nie wspomnę więcej. A gdzieć jest odpuszczenie ich, jużci więcej ofiary nie potrzeba za grzech” (List do Hebrajczyków 10,11-18 BG).

Przypisy:

  1. Jan Grodzicki, Kościół dogmatów i tradycji, wydawnictwo „Znaki Czasu”. Warszawa 1963, str. 89.

  2. Tamże, str. 111.

  3. Ks. Tom asz Dawidowski FSSP, Katecheza o Mszy św. (cytat za wydaniem internetowym).

  4. Ks. dr Franciszek Spirago, Katechizm Ludowy, t. III. str. 23.24.

  5. Tamże, str. 24.

  6. Ks. W. Granat, Sakramenty Święte, część I, Dogmatyka, t. VII, Lublin 1961, str. 308.327.