Zamiast lekcji religii – Religioznawstwo! (4)

image_pdfimage_print

Nieustannie cierpiący Jezus Chrystus…? (2)

(W poprzednim odcinku, przytoczyłem fragment mojego wcześniejszego obszernego opracowania pt. „OSZUKANI” ( publikowanego na mojej internetowej Stronie), omawiającego trudności, na jakie w naszym kraju natrafiają osoby poszukujące biblijnej odpowiedzi na pytania o kontrowersyjne doktryny Kościoła rzymskokatolickiego.

Obecnie – wciąż pozostając przy tzw. <mszy świętej> – chcę przytoczyć kolejny fragment tej samej pozycji. Jest nim rozmowa, której pewnego dnia byłem świadkiem w domu moich znajomych. Pozwólcie jednak najpierw, Szanowni Czytelnicy, na kilka zdań wprowadzenia).

<Przeistoczenie>… ?

Powiedzieliśmy już dość dużo o tym, jak wielkim bluźnierstwem i obrazą Pana Boga oraz znieważeniem Ofiary Golgoty jest – postulowany od wieku VIII, a ostatecznie ukształtowany przez IV sobór laterański (w 1215 roku!) – dogmat o <Sakramencie Ołtarza>, który wyraża się w ceremoniale mszalnym.

Niestety – mimo jawnej sprzeczności z nauką Pisma Świętego i wbrew chrześcijańskiemu rozsądkowi – teologom rzymskokatolickim udało się wpoić wyznawcom tego wyznania silne przekonanie, że msza jest centralnym i najważniejszym katolickim nabożeństwem, a uczestnictwo w niej, jest podstawowym obowiązkiem prawowiernego wyznawcy.

[…] Pamiętam jak wielki nacisk na uczestnictwo we mszy za dni naszego dzieciństwa kładli rodzice. Oni sami i my, a także nikt w całym naszym religijnym otoczeniu nie wyobrażał sobie, by w niedzielę nie pójść na mszę! Pamiętam, jak wielki nacisk kładł na to na lekcjach religii wspomniany przeze mnie kilkakrotnie ks. Szamota. I nie chodziło tylko o samą obecność w kościele, ale także o aktywne uczestnictwo w obrządku, co wyrażało się m.in. wypowiadaniem pewnych łacińskich zwrotów (msza odbywała się wówczas wyłącznie po łacinie), w odpowiedzi na słowa celebranta; dziecięca ambicja nakazywała znać je wszystkie…

Postępowaliśmy tak, gdyż nauczono nas, że jest to najlepszy sposób, aby Panu Bogu okazać najwyższą cześć. – A czyż nie tego właśnie pragnęliśmy?!

W „Katechiźmie religii katolickiej dla wiernych”, napisano bowiem:

  • […] 3. Najświętszy Sakrament. Ze wszystkich Sakramentów, najświętszym i w łaski najobfitszym jest Najświętszy Sakrament, ponieważ w nim jest obecny sam P. Jezus, źródło wszelkiej łaski i świętości. Sakrament ten nazywamy Sakramentem Ołtarza, bo się go sprawuje i przechowuje na ołtarzu. Najświętszy Sakrament ma jeszcze inne nazwy, jak Ciało i Krew Pańska, Przenajświętsza Hostia, Eucharystia, Sakrament Miłości. *325. Co to jest Najświętszy Sakrament? Najświętszy Sakrament jest to prawdziwe Ciało i prawdziwa Krew Pana Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina. […] *341. W jakim celu Pan Jezus ustanowił ofiarę Mszy św.? P. Jezus ustanowił ofiarę Mszy św., aby Bóg odbierał nieustającą, najdoskonalszą cześć…” 1)

Któż z nas miał wtedy wiedzę o tym, że słów Jezusa Chrystusa „to jest ciało moje” (Mt 26,26-28), nie należy pojmować dosłownie, literalnie, jako że mają one sens alegoryczny, przenośny?. Tak samo, jak Jego podobne stwierdzenia: „Ja jestem drzwiami” (Jan 10,7.9; „Ja jestem krzewem winnym” (Jan 15,1.5); „Ja jestem światłością świata” (Jan 8,12); „Ja jestem korzeniem Dawidowym” i „gwiazdą jasną poranną” (Obj 22,16) – na co zwróciłem już uwagę w poprzedzającym artykule („Nieustannie cierpiący Jezus…?”).

Nie wiedzieliśmy też nic o tym, że dogmat o <Sakramencie ołtarza> zaczął się bardzo powoli kształtować dopiero w ósmym stuleciu po Chrystusie, rangę dogmatu nadano mu dopiero w roku 1215 na soborze laterańskim IV, a dopiero Sobór trydencki na sesji w dniu 17 września 1562 roku ostatecznie zdefiniował sakrament i ustalił doktrynę „O Ofierze”

Tego wszystkiego nie wiedzieliśmy,

tak, jak nie znaliśmy wielu innych, związanych z <Sakramentem Ołtarza> kwestii, co do których teolodzy rzymskokatoliccy wypowiadają się z wielką pewnością siebie – choć to, co mówią, nie tylko nie ma nic wspólnego z prawdą Słowa Bożego, ale zarazem jest szokujące i bluźniercze!

Oto dwa takie twierdzenia tych teologów:

  • W Wieczerniku „Jezus Chrystus odprawił pierwszą Mszę św.”;

  • W Wieczerniku Pan Jezus Chrystus ustanowił katolicki stan kapłański, powołany do składania <bezkrwawej ofiary>.

Kiedyś przysłuchiwałem się dyskusji, jaką prowadzili między sobą: starszy wiekiem Adwentysta i młody rzymskokatolicki duchowny. W pewnym momencie, gdy w jakimś zdaniu, ksiądz użył zwrotu: „my, katoliccy kapłani”, Adwentysta zapytał:

  • Przepraszam, w jakim sensie ksiądz uznaje się za kapłana?…”

  • Ja nie uznaję się za kapłana ja po prostu jestem kapłanem!” – odpowiedział zdecydowanie nieco zdziwiony ksiądz.

  • Według mego rozeznania „kapłan”, to osoba pełniąca funkcje kultowe, do której należy m. in. składanie ofiar – tak, jak to czynili kapłani w Izraelu. Ale ksiądz przecież nie składa takich ofiar…”;

  • Takich, czyli zwierzęcych – nie. Czyżby pan jednak nie wiedział, że my na naszych katolickich ołtarzach odprawiamy Mszę św., czyli składamy Bogu <bezkrwawą ofiarę>?…”

  • Owszem, wiem o tym – odpowiedział zapytany – ale nie bardzo rozumiem, na jakiej podstawie wy to praktykujecie”.

  • Jak to na jakiej podstawie? – zdziwił się ksiądz. Przecież msza św. została ustanowiona przez Pana Jezusa już w Wieczerniku, gdy chleb paschalny uczynił On swoim Ciałem, a wino swoją Krwią… Od tego czasu najpierw Apostołowie, a po nich ustanowieni przez Chrystusa katoliccy kapłani nieprzerwanie składają na ołtarzach <bezkrwawą ofiarę>

Starszy pan uważnie wysłuchał odpowiedzi, wygłoszonej z entuzjazmem przez młodego księdza, a potem sięgnął do teczki, wyciągnął z niej niewielki tom, otworzył go w jakimś miejscu, podniósł wzrok na księdza i rzekł:

  • Zgodnie z tym, o czym czytam w Piśmie Świętym, w Wieczerniku Jezus Chrystus ustanowił Wieczerzę Pańską, czyli obrządek upamiętniający Jego Ofiarę, a nie katolicką mszę, która według waszego Kościoła – cytuję za Katechizmem Ludowym ks. prof. Franciszka Spirago – „jest tą samą ofiarą, jaka na krzyżu złożona została Bogu, przeto ma tę samą wartość i tę samą skuteczność”

  • I jeszcze druga kwestia: Katoliccy teolodzy zaczęli mówić o mszy, jako o <bezkrwawej ofierze> dopiero w VIII/IX wieku, a sam dogmat ustalono dopiero na IV soborze laterańskim w roku 1215. – O tym ksiądz przecież chyba wie, a przynajmniej powinien wiedziećDlaczego zatem powiedział nam tutaj, że zarówno msza, jak i rzymskokatolickie kapłaństwo zostało ustanowione przez Jezusa Chrystusa w Wieczerniku?…”

O tym, że wiedza i słowa Adwentysty zaskoczyły księdza, świadczył wyraz nagłej niepewności, jaki pojawił się na jego twarzy. Zmarszczył brwi, a potem zapytał, czy mógłby spojrzeć w cytowane źródłoObejrzał tom, przyjrzał się biskupiemu Imprimatur, potem przeczytał zaznaczony cytat, a w końcu zwrócił książkę i powiedział:

  • Widzę, że pan się przygotował do tej rozmowy, natomiast ja nie miałem na to dość czasu Tym bardziej, że istotnie trzeba by sięgnąć do źródeł historycznych, których jest wiele Dlatego proponuję, abyśmy tę dyskusję przełożyli na inny termin

W tym momencie, ku mojemu wielkiemu żalowi, przerwano tę dyskusję, a według mojej wiedzy, do następnego spotkania już nie doszło.

No cóż, poniekąd rozumiałem tego młodego księdza. Zamiast się narażać, wolał dyplomatycznie i grzecznie zakończyć rozmowę, tym bardziej, że jego przeciwnik okazał się doświadczonym, znającym Pismo Święte i historię protestantem!

Moment „Przeistoczenia” (<transsubstancjacji>)

Twierdzenie teologów katolickich, iż „w Eucharystii zawiera się prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew Chrystusa wraz z Jego duszą i bóstwem”, rodzi pytanie o sposób, w jaki do tego dochodzi.

I tutaj na plan pierwszy wysuwa się katolicki kapłan, który jest celebrantem <bezkrwawej ofiary>. To władza i słowa kapłana sprawiają – twierdzi Kościół katolicki – że kawałek chleba i kielich wina stają się prawdziwie Ciałem i Krwią Jezusa Chystusa:

  • […] Chrystus nie tylko ustanowił Najświętszy Sakrament – naucza Kościół – ale dał Swoim Apostołom władzę „czynienia” tego, co sam spełnił podczas Ostatniej Wieczerzy, tj. cudownej przemiany chleba i wina, w Ciało i Krew Swoją…”2)

  • *332. Co P. Jezus sprawił słowami: „To czyńcie na Moją pamiątkę”? Słowami: „To czyńcie na Moją pamiątkę”, Pan Jezus udzielił Apostołom władzy kapłańskiej, aby mogli przemieniać chleb w Jego Ciało, a wino w Jego Krew. […] *333. Na kogo od Apostołów przeszła władza przemieniania chleba i wina w Ciało i Krew Pana Jezusa? Władza przemieniania chleba i wina w Ciało i Krew Pana Jezusa przeszła od Apostołów na biskupów i kapłanów…” 3)

Omawiając tę kwestię w swej bogato uźródłowionej książce, Jan Grodzicki napisał:

  • […] Z zestawienia… cytatów wynika, że kapłan dokonujący konsekracji chleba i wina – tj. przeistoczenia, czyli tzw. transsubstancjacji – staje się właściwym twórcą samego Stworzyciela. Uważa się, iż kapłan przy ołtarzu jest zastępcą Chrystusa. W tym wypadku stanowisko kapłana przewyższa stanowisko Syna Bożego, gdyż on stwarza Boga, zaś Chrystus staje się posłuszny jego sakramentalnej woli. Przeistoczenie – to nowe wcielenie Chrystusa i ustawiczne powtarzanie narodzin Syna Bożego…”4)

By wykazać, że taka jest właśnie nauka Kościoła katolickiego, Grodzicki przytacza szereg cytatów z dzieł teologów katolickich, między innymi:

  • […] W chwili Przemienienia otwierają się na słowo kapłana obłoki niebieskie i zstępuje Chrystus Pan, otoczony orszakiem chórów anielskich, który towarzyszą Panu i Władcy swojemu” (św. Grzegorz Wielki). W chwili Przemienienia zstępuje Chrystus z Nieba tak szybko, jak oko, skoro się otworzy, nagle i najodleglejsze widzi przedmioty (św. Tomasz z Akwinu). W chwili Przemienienia powtarza się niejako wcielenie Syna Bożego Jako Maryja, tak samo i kapłan kilka tylko słów wypowiada, a mocą ich sprowadza na ołtarz Syna Bożego z Nieba. Na znak, że Chrystus przy Mszy św. staje się niejako powtórnie człowiekiem, mówi kapłan przy końcu Mszy: „A Słowo stało się Ciałem i mieszkało między nami”… Przemienienie jest także jakby powtórzeniem Narodzenia Chrystusa” 5)

  • Chleb, wino, poświęcone miejsce i kapłan – oto elementy potrzebne w momencie, w którym kapłan ma władzę sprowadzenia Boga chwały na ziemię, błogosławienia Mu swymi ustami, dzierżenia Go w dłoniach, przyjmowania i dzielenia Go wśród wiernych. W tej chwili otaczają go Aniołowie… „Władza kapłana – woła św. Bernard z Sienny – przewyższa władzę Błogosławionej Dziewicy. Maryja wydała Syna Bożego raz tylko na świat, podczas gdy kapłan rodzi Go codziennie”. Zbliża się moment konsekracji. Głowa kapłana pochyla się, a z ust jego padają wzniosłe słowa: „To jest ciało moje”. W blaskach światła Pan zastępów opuszcza tron na wysokości. Substancja chleba znika, a kapłan trzyma w dłoni swego Stworzyciela, Zbawcę i i Sędziego” 6)

Z encykliki papieża Piusa XII (O Ciele Mistycznym):

  • W tej ofierze sami wierni… ofiarują przez ręce kapłana Bogu Przedwiecznemu niepokalanego Baranka, który obecnym staje się na ołtarzu jedynie mocą głosu tegoż kapłana, jako najmilszą ofiarę chwały i przebłagania”7)

  • […] „Niepojęte jest dostojeństwo kapłanów […] w rękach ich, jak w łonie niepokalanej Dziewicy, sam Bóg, Syn Boży, staje się wcieleniem!”. Zaprawdę, wielka jest władza kapłana. Język jego tworzy Boga z kawałka chleba. Jest to więcej niż stworzenie świata. Błogosławiona Maryja nie jest nawet w stanie sprowadzić Boskiego Syna w postaci Hostii. Dokonuje tego kapłan, chociaż jest zwykłym człowiekiem” 8)

Pamiętam jak szokujące były dla moich rodziców przedstawiane przez Świadków Jehowy dowody, czym naprawdę jest katolicki <Sakrament Ołtarza>. Dowody były jednoznaczne i mocne, a co więcej pochodziły z własnych rzymskokatolickich źródeł – katechizmów i rozpraw teologicznych. Zresztą nie mógł im też zaprzeczyć (i nie zaprzeczał) proboszcz naszej parafii, który – jak na ówczesny czas i zwyczaje kościelne – włożył duży wysiłek, by nas zatrzymać przy Kościele. A nie miał łatwego zadania, bo choć rodzice byli ludźmi prostymi, to w sprawach religii byli wyjątkowo konkretni i stanowczy

  • Proszę księdza – powiedziała przy pewnej okazji mama – nie możemy wierzyć w nauki, które nie zgadzają się z Pismem Świętym! Pan Jezus powiedział w ewangelii Mateusza 15,9: „Lecz na próżno mnie czczą, nauczając nauk, które są przykazania ludzkie”… a właśnie to, czego Kościół katolicki uczy o mszy, jest nauką ludzką!”,

  • Nie, to nie tak – zaprotestował proboszcz – Kościół trzyma się słów Pisma, ale je wyjaśnia i interpretuje. I tak powinno być. Proszę nie zapominać, że nie tak łatwo zrozumieć naukę Pisma, i łatwo wpaść w błędy… To dlatego Urząd Nauczycielski Kościoła katolickiego zastrzegł do swojej kompetencji wykład nauk biblijnych…”,

  • Ksiądz wybaczy – wszedł mu w słowo tato – ale ap. Paweł twierdził co innego! W Liście do Tymoteusza (2 Tym 3,15-17) napisał wyraźnie, że nawet dziecko jest w stanie zrozumieć Pismo! Sam Jezus wybrał na Swych uczniów ludzi prostych, rybaków i rzemieślników, bo wykształceni i utytułowani faryzeusze i uczeni w Piśmie, byli zbyt dumni i zarozumiali, i mieli zbyt wiele do stracenia, by słuchać Jego nauki….”

  • Ale mówmy o mszy! – to dla mamy była w tamtej chwili najważniejsza sprawa. – Ja mam trzy podstawowe pytania. (1): Po co teolodzy katoliccy wprowadzili mszę, skoro według Pisma, jednorazowa Ofiara Jezusa Chrystusa złożona na Golgocie, zgładziła grzechy wszystkich wierzących i – jak jest napisane – „więcej ofiary nie potrzeba za grzech” (por. List do Hebrajczyków 10,11-18 BG); (2): Dlaczego Kościół katolicki twierdzi, że pierwszą mszę Jezus Chrystus odprawił w Wieczerniku, skoro mszę ustanowiły dopiero katolickie sobory wiele stuleci po czasach apostolskich?; (3): Kto upoważnił księży, w ich liczbie także księdza – zwróciła się do wprost do proboszcza – do twierdzenia, iż posiadacie władzę i moc, by w każdej mszy ściągać z nieba Jezusa Chrystusa, by po raz kolejny cierpiał i umierał?!… Przecież, gdyby wasza nauka była prawdziwa oznaczałoby to, że – biorąc pod uwagę że na całej Ziemi, w każdym momencie odprawiają się katolickie msze – Jezus Chrystus przez kolejne wieki wciąż cierpi i umiera!… A potem jeszcze nauczacie, że zamknięty w opłatku komunijnym Jezus Chrystus zostaje… zjedzony przez wiernych?! Przecież to szaleństwo!”

  • [] Widzę, że państwo odeszliście już daleko od Kościoła – powiedział proboszcz – i jest to dla mnie przykre. Proszę sobie jednak przemyśleć swoją sytuację i przyszłość duchową, a także przyszłość waszych dzieci… Mam jednak nadzieję, że zobaczę was którejś niedzieli w kościele na mszy…”

O ile pamiętam, była to ostatnia rozmowa proboszcza z moimi rodzicami. Od tego czasu przestaliśmy też chodzić do kościoła […]”

Przypisy:

  1. Katechizm religii katolickiej dla wiernych, wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy Kurii Metropolitarnej w Krakowie, Kraków 1957, str. 100.103.104.
  2. Ks. W Kalinowski, Dogmatyka Katolicka, Poznań 1954.
  3. Katechizm religii katolickiej dla wiernych, wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy Kurii Metropolitarnej w Krakowie, fz cyt., str. 102.
  4. Jan Grodzicki, Kościół dogmatów i tradycji, wydawnictwo „Znaki Czasu”. Warszawa 1963, str. 89.
  5. Ks. Fr. Spirago, Katolicki katechizm ludowy, t. III, str. 27.
  6. M. Doyle, Shall I Be a Priest, 16th edition (Office of the Irish Mesenger), Dublin 1936, str. 14.
  7. Ks. Jan Wierusz-Kowalski, Liturgika, Warszawa 1959, str. 330.
  8. H. Convert, Eucharistic Meditations (Benziger, New York City 1911), dtr. 111.112.